Dziennik Norymberski
Wczytuję dane...
KOD: 978-83-7799-480-1
Autor: Gustave Mark Gilbert
Koszt wysyłki od: 5.90 PLN
Wydawca: Świat Książki

Wprowadzenie do książki

Dziennik Norymberski

   Przybyłem do Norymbergi razem z transportem więźniów 20 października 1945 roku, w dniu, w którym Międzynarodowy Trybunał Wojskowy otrzymał akty oskarżenia przeciwko dwudziestu trzem nazistowskim zbrodniarzom wojennym, przebywającym już wówczas w areszcie. Jako oficer wywiadu wojskowego, do tego znający niemiecki, widziałem jeszcze przed Dniem Zwycięstwa upadek nazistowskiej machiny wojennej i dowody barbarzyństwa w miejscach takich jak obóz koncentracyjny w Dachau. Jako dyplomowany psycholog chciałem oczywiście wiedzieć, co skłoniło ludzi do przyłączenia się do ruchu nazistowskiego i dokonania takich zbrodni.
   Przesłuchanie przeze mnie jeńców wojennych i niemieckich cywilów nie przyniosło zadowalającej odpowiedzi. Zwykli ludzie zapewniali tylko o braku osobistej odpowiedzialności i swoim posłuszeństwie wobec przywódców, którzy ich zdradzili. Owi przywódcy zostali osadzeni w norymberskim więzieniu, zatem było to jedyne miejsce, w którym chciałem się znaleźć. Na szczęście mogłem zastąpić tłumacza komendanta więzienia, co spowodowało, że zostałem również wyznaczony na stanowisko więziennego psychologa na czas trwania procesu.
    Do moich głównych obowiązków należało utrzymywanie bliskiego, codziennego kontaktu z więźniami w celu informowania komendanta więzienia pułkownika B.C. Andrusa o stanie ich morale oraz zapewnienia w każdy możliwy sposób ich obecności w sali rozpraw. Współpracowałem również z komisjami psychiatrycznymi i psychiatrą więziennym[1] przy wszystkich koniecznych badaniach stanu psychicznego osadzonych.
    Zezwolono mi na swobodny dostęp do więźniów przez cały czas, od przedstawienia im zarzutów aż do wykonania wyroków. Umożliwiło to badanie przez cały rok ich reakcji. Metoda była prosta. Polegała na swobodnej rozmowie z nimi, w której występowałem w roli psychologa i łącznika. Istotny był również sam proces jako narzędzie badające system nazistowski i tworzących go ludzi. Nigdy nie prowadziłem notatek w ich obecności, ale spisywałem skrupulatnie moje rozmowy i obserwacje natychmiast za każdym razem po opuszczeniu celi, sali sądowej bądź stołówki, by następnie obszerniej je omówić w formie wpisu do dziennika. Ów dziennik składa się z nieprzetworzonych danych pochodzących z tych badań i jest publikowany zarówno ze względu na swoją wartość historyczną, jak i psychologiczną.
    Tak jak można się było spodziewać, znaczna część wypowiedzi nazistów dotyczyła racjonalizacji, samousprawiedliwień i wzajemnych oskarżeń; ale nawet gdy w sposób przesadny zaprzeczali swojej winie – swobodniej formułując opinie o innych niż o sobie samych – nieuchronnie ujawniali własne osobowości i motywacje. W rzeczywistości najczęściej otwierali się przed psycholgiem i jedynym – wyjąwszy kapelanów – amerykańskim oficerem z personelu więziennego, z którymi mogli porozumieć się po niemiecku. Powstrzymywałem się od upiększania pozyskanych informacji przez nadmierne spekulacje psychologiczne, pozostawiając je późniejszym badaczom, co dawało nadzieję na pełniejsze i bardziej obiektywne wnioski niż moje.
   Przez miesiąc, od przedstawienia zarzutów do rozpoczęcia procesu, nazistowscy przywódcy przebywali w pojedynczych celach. Wykorzystałem ten okres do nawiązania osobistego kontaktu z więźniami, obserwując ich reakcje na zarzuty i poddając testom psychologicznym. Im przyniosło to w osamotnieniu ulgę, mnie – możliwość poznania osobowości nazistowskich przywódców. Badania z tego okresu zatem zostaną zaprezentowane w sposób raczej swobodny, a nie w kolejności chronologicznej.

   Reakcje na postawione zarzuty szybko się ujawniły. Poprosiłem każdego oskarżonego o autografy na mojej kopii aktu oskarżenia wraz z krótkim oświadczeniem na jego temat. Przedstawiam poniżej cytaty z pierwszych spontanicznych reakcji kilku głównych postaci:

Hermann Göring, marszałek Rzeszy i naczelny dowódca Luftwaffe, przewodniczący Reichstagu, pełnomocnik do spraw planu czteroletniego etc., etc., zapisał swoją ulubioną, cyniczną formułę: Zwycięzca zawsze będzie sędzią, a zwyciężony oskarżonym.

Rudolf Hess, od przyjazdu z Anglii znajdujący się w stanie całkowitej amnezji, zdołał tylko napisać (po angielsku): Nie mogę sobie przypomnieć. Hans Frank, adwokat, minister Rzeszy bez teki, a później gubernator generalny okupowanych ziem polskich, rozważał swoje niedawne nawrócenie religijne: Traktuję ten proces jako światowy sąd z woli bożej, służący do przeanalizowania i położenia kresu straszliwemu okresowi cierpień za Adolfa Hitlera.

Wilhelm Keitel, feldmarszałek, szef Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu, zareagował jak przystało na pruskiego oficera: Dla żołnierza rozkazy są rozkazami!

Alfred Jodl, generał, szef Sztabu Dowodzenia Wehrmachtu w Naczelnym Dowództwie Wehrmachtu, potraktował akt oskarżenia z niejednoznacznymi uczuciami: Ubolewam nad mieszaniem uzasadnionych zarzutów z polityczną propagandą.

Karl Dönitz, admirał, naczelny dowódca sił morskich, mianowany przez Hitlera prezydentem Rzeszy i naczelnym dowódcą Wehrmachtu, próbował wyśmiać całą sprawę jako rzecz, która nie ma z nim związku: Żaden z wymienionych zarzutów zupełnie mnie nie dotyczy – typowo amerykańskie poczucie humoru.

Szczegółowe Informacje

  • Autor: 

    Gustave Mark Gilbert

  • Tytuł oryginału: 

    Nuremberg Diary

  • Liczba stron: 

    528

  • Wymiary: 

    145x205

  • Oprawa: 

    Miękka

  • ISBN: 

    978-83-7799-480-1

  • Tłumacz: 

    Tomasz Łuczak

  • Rok wydania: 

    2012

Polecamy