Pakt Ribbentrop-Beck
Wczytuję dane...
KOD: 978-83-7510-921-4
Autor: Piotr Zychowicz
Dostępność: 24 godzin
Koszt wysyłki od: 6.90 PLN
Wydawca: Rebis

Wprowadzenie do książki

Pakt Ribbentrop-Beck

   Druga wojna światowa była dla Polski klęską, której dotkliwe skutki odczuwamy do dziś i odczuwać je będzie jeszcze wiele pokoleń, które przyjdą po nas.
   Właśnie rozmiar tej klęski skłonił mnie do rozważań, które znalazły się w tej książce. Straszliwa katastrofa mojej ojczyzny i niewyobrażalne cierpienia, które stały się udziałem moich rodaków podczas drugiej wojny światowej, prowokowały do zadawania pytań: Czy tak się musiało stać? Czy rzeczywiście ojczyzna nasza była skazana na klęskę? Czy rzeczywiście tylu naszych rodaków musiało zginąć? Czy naprawdę musieliśmy stracić połowę terytorium? Czy naprawdę musieliśmy zostać zgnojeni przez komunistów i narodowych socjalistów?
    Po tych pytaniach pojawiły się następne. Czy skoro przegraliśmy wojnę w sojuszu z Francją, Wielką Brytanią, to czy te sojusze były właściwie dobrane? Czy naprawdę minister Józef Beck nie miał w 1939 roku żadnego pola manewru? Czy nie lepiej było iść na bolesne ustępstwa, byle tylko uniknąć apokalipsy?
    Historia alternatywna jest często ośmieszana i traktowana jako dziedzina niepoważna. To błąd. Badania historyczne polegają bowiem na analizowaniu wydarzeń i decyzji podejmowanych w przeszłości. Jak zaś ocenić, czy decyzje te były słuszne, bez próby wyobrażenia sobie konsekwencji, jakie przyniosłyby ze sobą inne wybory? Tylko porównując i rozważając wszelkie możliwe scenariusze i dokonując bilansu ewentualnych zysków i strat - możemy ostatecznie uznać, że jakiś wariant był słuszny lub nie. To lekceważenie czy wręcz wrogość, z jakimi w naszym kraju traktuje się historię alternatywną, wydają się schedą po czasach komunistycznych. To w PRL panowało przekonanie o determinizmie dziejowym, o nieuchronności wydarzeń historycznych prowadzących do zwycięstwa komunizmu. Widać to bardzo dobrze na przykładzie roku 1939. Stwierdzenie, że „pańska, kapitalistyczna Polska" wcale nie musiała „zbankrutować i upaść", aby ustąpić miejsca PRL, uznawane było przez komunistów za myślozbrodnię. Niestety nawyki i schematy myślowe z tamtej epoki ciągle są żywe.
    W 1939 roku Polska nie miała dobrego wyboru. Wobec nachodzącego starcia między europejskimi mocarstwami nie mogła już utrzymać swojej suwerenności. Nie mogła uniknąć wojny. Wnikliwa analiza wszystkich trzech możliwości, jakie stały przed Polską — a więc sojuszu z mocarstwami zachodnimi, sojuszu z Sowietami i sojuszu z Niemcami - prowadzi do wniosku, że tylko ten ostatni dawał pewne pole manewru i nadzieję na odzyskanie pełnej niepodległości po wojnie. I przede wszystkim tylko taki sojusz mógł uratować miliony Polaków przed zagładą.
     Niestety każda próba dyskusji na ten temat była do tej pory w Polsce tłumiona. Choć do tego wniosku doszli między innymi tacy znakomici badacze jak Jerzy Łojek, Paweł Wieczorkiewicz czy Grzegorz Górski, a także publicyści Mieczysław Pruszyński, Kazimierz Okulicz, Rafał Ziemkiewicz, a ostatnio także Andrzej Wielowieyski, głosy te albo starano się przemilczeć, albo dawano im odpór jako „niepatriotycznym" czy „podważającym wkład Polski w drugą wojnę światową". Ile razy słyszałem podobne zarzuty także pod swoim adresem.
    Gdy w 2005 roku opublikowałem w „Rzeczpospolitej" wywiad z profesorem Wieczorkiewiczem, w którym opowiedział się on za polsko-niemieckim aliansem w 1939 roku, w środowisku akademickim zawrzało. Jeden z czołowych historyków polskich, człowiek uznawany za autorytet moralny, przestał się do profesora Wieczorkiewicza odzywać. Mało tego, namawiał innych badaczy do objęcia go środowiskowym bojkotem, tylko dlatego, że miał inny pogląd na wydarzenia polityczne sprzed ponad sześćdziesięciu lat. Grupa młodych radykalnych adiunktów podjęła zaś za plecami Wieczorkiewicza działania zmierzające do wygryzienia go z Instytutu Historycznego UW i pozbawienia pracy.
    Całe szczęście ani do tego, ani do bojkotu nie doszło. Charakterystyczne jest jednak to, że w grupie badaczy miotających gromy i unoszących się świętym oburzeniem na Wieczorkiewicza znaleźli się nawet historycy, którzy w czasach PRL wysługiwali się komunistom i pisali, że Polska w 1939 roku powinna była prowadzić politykę prosowiecką i dobrowolnie oddać się w łapska Stalina. Do dziś zaś nie widzą nic zdrożnego w tym, że generał Sikorski podpisał w 1941 roku pakt ze Stalinem. Nie widzą nic zdrożnego w akcji „Burza". O ile kolaboracja ze zbrodniczym Związkiem Sowieckim nie jest dla nich niczym niewłaściwym, o tyle myśl, że moglibyśmy się sprzymierzyć z Niemcami, wywołuje w nich święte moralne oburzenie.
Powody takiej sytuacji są trzy. Po pierwsze - pamięć o straszliwych okrucieństwach popełnionych przez Niemców na obywatelach polskich w latach 1939-1945. Sprawia ona, że mówienie o możliwości porozumienia się z Niemcami wywołuje automatycznie bardzo emocjonalną reakcję. Reakcję całkowicie zrozumiałą, ale niestety nie logiczną. Sojusz taki zawarty zostałby bowiem, zanim Niemcy zaczęli mordować Polaków i co za tym idzie - spowodowałby, że do tych wszystkich mordów nigdy by nie doszło.
    Drugą przyczyną, której już nie można usprawiedliwić, jest chorobliwa wręcz niechęć Polaków do wszelkiej oryginalnej myśli, do każdej koncepcji, która wyłamuje się z obowiązujących schematów myślowych i ustanowionych przez „autorytety moralne" intelektualnych dogmatów.
   Po trzecie wreszcie - przywiązanie do lukrowanej, infantylnej wizji historii, w której to my zawsze mieliśmy rację i nigdy nie popełniliśmy żadnych błędów. „W naszych monografiach postać opiewana staje się zaraz rycerzem bez zmazy i skazy, jaśnieje nudą wszelkich cnót świata, jest wolna od wszelkich win i błędów, słowem staje się prawdziwym świętym, jeśli nie katolickiego, to na pewno narodowego, polskiego kościoła - pisał Ksawery Pruszyński. - Pierwszymi monografiami w Polsce były, jak wiadomo, życiorysy świętych i te średniowieczne prawzory zaciążyły na tym rodzaju pisarskim".
   Jeżeli nawet pojawiają się dziś jakieś próby odbrązowienia czy krytycznego spojrzenia na działania Polaków podczas drugiej wojny światowej, to dotyczą one spraw epizodycznych i marginalnych, jak jakieś antysemickie wybryki. Jedyny poważny i fundamentalny spór, jaki stoczono w naszym kraju, dotyczył sensu powstania warszawskiego. A i wtedy na śmiałków, którzy ośmieli się obnażyć bezsens tej tragicznej bitwy, sypały się inwektywy. Odmawiano im patriotyzmu czy wręcz przyzwoitości.

Szczegółowe Informacje

  • Autor: 

    Piotr Zychowicz

  • Liczba stron: 

    368

  • Wymiary: 

    150x225

  • Oprawa: 

    Miękka

  • ISBN: 

    978-83-7510-921-4

  • Rok wydania: 

    2012

Polecamy