Podziemia III Rzeszy Tajemnice Książa Wałbrzycha I Szczawna Zdroju
Wczytuję dane...
KOD: 978-83-7510-642-8
Autor: Jerzy Rostkowski
Dostępność: 2 dni
Koszt wysyłki od: 5.90 PLN
Wydawca: Rebis

Wprowadzenie do książki

Podziemia III Rzeszy. Tajemnice Książa, Wałbrzycha I Szczawna Zdroju

   Zamek Książ, klejnot dolnośląskiej architektury, interesował mnie właściwie... zawsze. Już nie pamiętam, którego roku przybyłem tu po raz pierwszy, lecz było to chyba niedługo po zasypaniu wielkiego szybu, który drążyli tuż przed zamkiem więźniowie z komanda Fiirstenstein. Dzięki tej właśnie, przypadkowej w zasadzie wycieczce zaczęła się moja fascynacja Dolnym Śląskiem, przywiązanie do tej ziemi...
   Tak właśnie z nią jest. Trudno powiedzieć, kiedy się to zaczyna. Najpierw otwierają ci się na nią oczy, później uświadamiasz sobie, że trudno ci ją opuścić, aż nagle cię olśniewa i przychodzi czas wielkich uniesień. Potem powinna nastąpić szara codzienność, ale ona odsłania przed tobą coraz to nowe, coraz piękniejsze oblicza, zdradza coraz bardziej fascynujące, niekiedy mroczne tajemnice. I jesteś stracony, bo niecierpliwie czekasz na następne, które pozwoli ci poznać. Nie potrafisz się bez nich obejść. Już nie jesteś wolnym człowiekiem.
    Tak też było z „moim” Dolnym Śląskiem. Książ wzbudził we mnie zachwyt i szacunek dla wspaniałych mistrzów, którzy go tworzyli, zafascynował historią, postaciami bywających tu ludzi, którzy mieli wpływ na przyszłość Europy, intrygował nie poznaną do dziś tajemnicą podziemi zamku. Lecz ona, dolnośląska ziemia, odsłaniała wciąż nowe twarze i sekrety. Kusiła urodą pałacu w Radomierzycach oraz zagadką ukrytych tam w czasie wojny dokumentów. Nie trwało długo, jak pozwoliła rozproszyć ciężką mgłę tajemnicy okrywającą wojenną produkcję w zgorzeleckich zakładach Opta Radio Werk III. A po jakimś czasie musiałem wrócić do Książa, bo coś mi poszeptywało, że to, co tu się działo podczas drugiej wojny światowej, może mieć związek z pobliskim Szczawnem-Zdrojem. Te dwa piękne miejsca powiązać miał pewien zbrodniarz — niemiecki naukowiec Hubertus Strughold. Pracował on w tajnych laboratoriach Szczawna, a w podziemiach Książa...    Nie, nie, przeczytacie o tym później. A także o tym, co robił dla CIA.
    A jeśli zaniosło mnie na ukochany Książ, to musiałem wyjaśnić tajemnicę dwunastu zabitych więźniów znalezionych przez załogę pierwszego radzieckiego czołgu, który wjechał przez zamkową bramę, i tropić tu ślady gigantycznego depozytu z klasztoru Benedyktynów na Monte Cassino. Gdzie ten depozyt? Ani jedno z należących do niego bezcennych dzieł sztuki, które wieziono do Książa z bronionej przez Ottona Skorzenego rezydencji Góringa, nie wróciło do włoskich muzeów, nie odnalazło się też w prywatnych zbiorach. Czy wystarczająco wyraźnie wskazałem miejsce, gdzie do dziś wszystkie czekają na znalazcę?
  I trzecia z wielkich tajemnic tej książki — niemieckie badania nad bronią atomową. Tu, na Dolnym Śląsku? Tak, tutaj, a ich śladów poszukamy razem, idąc wałbrzyskimi tropami niemieckich naukowców i katów oraz jednego z największych radzieckich fizyków atomowych, Gieorgija Nikołajewicza Florowa. Czy dojdziemy do nazistowskich cyklotronów drzemiących w zapomnianych chodnikach wałbrzyskiej kopalni, które atomowymi wybuchami w ostatniej chwili miały zmienić przebieg wojny? To wielkie tajemnice. Ale są także te małe, z podziemi Gór Sowich — w Ludwikowicach, Osowce, Rzeczce. Małe dziś, ale jutro... kto wie? Materiałów ciągle przybywa.
   Czytelnika może zdziwić konstrukcja tej książki. Łączę w niej fakty sprzed wielu dziesiątków lat ze znacznie późniejszymi, a nawet współczesnymi. Robię to celowo. Klio nie postawiła ostatniej kropki w historii Dolnego Śląska okresu drugiej wojny światowej. Pozostało do wyjaśnienia bardzo wiele białych plam. Sekrety, których dotykamy, to jedynie wierzchołek góry lodowej, a jej rzeczywistych rozmiarów jeszcze nie poznaliśmy. Dowodem na aktualność tego, co wciąż jeszcze nie odkryte, są anonimowe telefony, które odbieram... nie tylko ja zresztą. Głos w słuchawce zabrania szukać, jeździć w określone miejsca i pisać o odkryciach. Ostrzega i grozi. Telefony te potwierdzają, że „strażnicy”, jak nazywa się ich w środowisku eksploratorów, istnieją i działają. Kim są? Potomkami „wilkołaków” czy jakimiś nowymi, wynajętymi ludźmi? Nie wiem. Wiem, że są, a telefony te świadczą, że jesteśmy na właściwej drodze. To oni przez wszystkie powojenne lata pilnowali tajemnic III Rzeszy. Jakich? Cóż, przeczytajcie.

Szczegółowe Informacje

  • Autor: 

    Jerzy Rostkowski

  • Liczba stron: 

    304

  • Wymiary: 

    150x225

  • Oprawa: 

    Twarda

  • ISBN: 

    978-83-7510-642-8

  • Rok wydania: 

    2013

Polecamy
Klienci, którzy kupili ten produkt wybrali również...