D-DAY 6 czerwca 1944 Przełomowa bitwa II wojny światowej
Wczytuję dane...
KOD: 978-83-89656-87-2
Autor: Stephen E. Ambrose
Koszt wysyłki od: 5.90 PLN
Wydawca: Magnum

Wprowadzenie do książki

D-DAY 6 czerwca 1944 Przełomowa bitwa II wojny światowej

   Operacja Overlord, inwazja na okupowaną przez Niemcy Francję, dokonana w czerwcu 1944 roku, była przedsięwzięciem na oszałamiająco wielką skalę. W ciągu jednej doby, pokonując od stu dziesięciu do stu osiemdziesięciu kilometrów otwartego morza, przerzucono na opanowany przez wroga brzeg, przy jego intensywnym oporze, sto siedemdziesiąt pięć tysięcy żołnierzy i ich sprzęt, w tym pięćdziesiąt tysięcy wszelkiego typu pojazdów, od motocykli po czołgi i spychacze opancerzone. W transporcie uczestniczyły, także jako wsparcie, pięć tysięcy trzysta trzydzieści trzy okręty i wszelkiego rodzaju jednostki pływające oraz jedenaście tysięcy samolotów. Oddziały wojskowe przybyły z południowo-zachodnich, południowych i wschodnich wybrzeży Anglii. Akcja wyglądała tak, jakby w ciągu jednej nocy na wschodni brzeg jeziora     Michigan przeniesiono miasta Green Bay, Racine i Kenosha w stanie Wisconsin - wraz ze wszystkimi: mężczyznami, kobietami i dziećmi, oraz pojazdami.
Przygotowania do tego niezwykłego przedsięwzięcia - które brytyjski premier Winston S. Churchill słusznie nazwał „najtrudniejszą i najbardziej skomplikowaną operacją, jaką kiedykolwiek przeprowadzono" - trwały dwa lata i wymagały zaangażowania dosłownie milionów ludzi.    Liczba wyprodukowanego przez USA sprzętu, okrętów wojennych i desantowych, samolotów wszelkiego typu, broni pancernej i uzbrojenia, środków medycznych i wielu innych, była wręcz astronomiczna. Wielka Brytania i Kanada wniosły równie duży wkład.
     Nie podważając znaczenia wysiłku całego amerykańskiego przemyski, wielkiego zaangażowania Brytyjczyków, Kanadyjczyków i innych sprzymierzonych, wszystkich planów i przygotowań, genialnej koncepcji oszukania wroga i udziału świetnych dowódców - ostateczny sukces czy klęska operacji Over!ord zależały od stosunkowo niewielkiej grupy młodszych oficerów, p*.v: ncerów, szeregowych żołnierzy i marynarzy, należących do amerykańskiej, brytyjskiej i kanadyjskiej armii, marynarki wojennej, sił powietrznych i straży przybrzeżnej. Ta najlepiej przygotowana operacja wojskowa w historii, wspierana przez niewiarygodnie silny ostrzał z morza i bombardowanie z powietrza, mogłaby się bowiem nie powieść, gdyby spadochroniarze i żołnierze, którzy przylecieli szybowcami, zamiast szukać wroga, skryli się za żywopłotami i schowali w stodołach; gdyby dowódcy jednostek desantowych, bojąc się ostrzału wroga, nie przybili do brzegu, ale wysadzili żołnierzy na głębokiej wodzie; gdyby żołnierze na plażach okopali się za falochronami, a podoficerowie i młodsi oficerowie nie zdołali wobec silnego ognia wroga poprowadzić ich w głąb lądu. Tak się jednak nie stało.
    O wszystkim przesądziła garstka chłopców w wieku od osiemnastu do dwudziestu lat. Byli doskonale wyszkoleni i wyposażeni, mogli liczyć na silne wsparcie, ale zaledwie kilku z nich miało wcześniej okazję do walki. Niewielu kiedykolwiek zabiło człowieka albo choćby widziało, jak ginie kolega. Większość przypominała Dena Brotheridge'a i Boba Mathiasa - nigdy w ich obecności nie oddano strzału z nienawiści. Byli zwykłymi obywatelami powołanymi do wojska, nie zawodowcami.
     Wiosną 1944 zastanawiano się, czy system demokratyczny potrafi wychować młodych żołnierzy, którzy mogliby skutecznie przeciwstawić się doskonałym rekrutom, jakich wysłały na front nazistowskie Niemcy. Hitler był przekonany, że odpowiedź brzmi „nie". Znając dokonania armii brytyjskiej we Francji w 1940 roku, czy też wojsk brytyjskich i amerykańskich w Afryce Północnej i na wybrzeżach Morza Śródziemnego w latach 1942-1944, nie miał żadnych wątpliwości, że Wehrmacht będzie miał miażdżącą przewagę. Fanatyzm i dyscyplina, charakterystyczne dla systemów totalitarnych, zawsze zatriumfują nad liberalizmem i zniewieściałą demokracją - tego Hitler był pewny.
    Gdyby jednak widział w akcji Dena Brotheridge'a i Boba Mathiasa tego pierwszego dnia inwazji na Normandię, może zachwiałby się w swoim przekonaniu. Ta książka opowiada właśnie o Brotheridge'u, Mathiasie i ich kolegach, młodych ludziach, którzy przyszli na świat w okresie złudnej prosperity lat dwudziestych, a dorastali w gorzkich realiach Wielkiego Kryzysu następnej dekady. Książki, które czytali jako nastolatkowie, miały charakter antywojenny i cynicznie przedstawiały wszelkich patriotów jako frajerów, a frajerów jako bohaterów. Żaden z owych chłopców nie palił się do kolejnej wojny. Pragnęli grać w baseball i rzucać piłkę do kosza, a nie granaty na pozycje wroga, strzelać z flowera do królików, a nie z karabinu M-l do innych młodych ludzi. Ale kiedy nadeszła chwila próby, kiedy trzeba było walczyć o wolność lub ją stracić, stanęli do walki. Byli bojownikami demokracji. Stali się bohaterami D-Day i to im zawdzięczamy wolność.
    Zanim jednak pojmiemy, czego i w jaki sposób dokonali, zanim to w pełni docenimy, musimy ogarnąć wzrokiem szersze tło.

Szczegółowe Informacje

  • Autor: 

    Stephen E. Ambrose

  • Tytuł oryginału: 

    D Day: June 6, 1944: The Climactic Battle of World War II

  • Liczba stron: 

    608

  • Wymiary: 

    165x235

  • Oprawa: 

    Miękka

  • ISBN: 

    978-83-89656-87-2

  • Tłumacz: 

    Magdalena Słysz, Krzysztof Obłucki

  • Rok wydania: 

    2012

Polecamy