-
Załączniki bezpieczeństwa
Załczniki do produktuZałączniki dotyczące bezpieczeństwa produktu zawierają informacje o opakowaniu produktu i mogą dostarczać kluczowych informacji dotyczących bezpieczeństwa konkretnego produktu
-
Informacje o producencie
Informacje o producencieInformacje dotyczące produktu obejmują adres i powiązane dane producenta produktu.Okultura
-
Osoba odpowiedzialna w UE
Osoba odpowiedzialna w UEPodmiot gospodarczy z siedzibą w UE zapewniający zgodność produktu z wymaganymi przepisami.
Wprowadzenie do książki
Mistrz i czarownice
Książka Mistrz i czarownice, opowiada o dwóch rodzajach praktyki. Pierwsza z nich, którą przeszedłem pod opieką mojego japońskiego mistrza, obejmowała okiełznywanie intelektu. Druga, w którą wprowadziły mnie magiczne kobiety, dotyczyła rozbijania pancerza uczuć, bym w końcu mógł przejrzeć na oczy i zobaczyć, że upragniona przeze mnie pustka to kwiat wyrastający z miłości.
W książce Mistrz i czarownice opowiadam o czterech kobietach. Ale warto tu wspomnieć o trzech innych, które w niej nie występują. Pierwsza z nich to uzdrowicielka (curanderd) Pachita. Pisałem o niej w Le Theatre de la Guerison i La Danse de la Realite, opowiadając o tym, jak przeżycia z nią związane wywarły istotny wpływ na moje dalsze życie. Zapomniałem jednak wspomnieć o jednym zdarzeniu, które miało miejsce podczas prowadzonego przez nią seansu uzdrawiania. Pachita weszła w trans i przemieniła się w Hermanito, „małego braciszka", swoją drugą, kontrolowaną przez siebie! osobowość.
Chwyciła do ręki nóź myśliwski i już miała naciąć nim klatkę piersiową chorego mężczyzny i usunąć z niej jego serce, by zastąpić je nowym, wyjętym ze słoika. (Gdzież ta niezwykła czarownica znalazła ten organ? I jak to się stało, że my, zapatrzeni w nią uczestnicy rytuału, uznaliśmy za rzecz całkiem stosowną to, że dla uzdrowienia chorego serca pacjenta należy zastąpić je sercem zmarłego człowieka? Oto zagadka.)
Nagle, w samym środku dramatycznych zdarzeń (krew, morowy zaduch, półmrok, jęki pacjenta) Pachita chwyciła mnie za palec serdeczny i w mgnieniu oka włożyła nań złoty pierścień. Pasował idealnie, zupełnie jakby zrobiono go na miarę. Jednak Pachita nawet nie przyjrzała się mojej reakcji, tylko kontynuowała operację: wyjęła bijącą, ociekającą krwią masę z klatki piersiowej mężczyzny (którą jej syn owinął w czarny papier i spalił w toalecie), włożyła martwe serce w krwawiącą ranę, a następnie zasklepiła ją, uciskając koniuszkami palców. Na zakończenie udanej operacji przemyliśmy pierś mężczyzny alkoholem. Nie widniały na niej żadne szramy. Jedynie drobny, trójkątny siniak.
Oszołomiony wróciłem do domu, gdzie zapadłem w głęboki sen. Po przebudzeniu zauważyłem, że mój nowy pierścień zniknął z palca. Nie mogłem go nigdzie znaleźć.Jakie znaczenie miał ów gest Pachity? Czy był to jakiś rodzaj duchowych zaślubin? Być może. Po wielu latach, gdy zamieszkałem w Paryżu, związek z nią pomógł mi stworzyć swój własny systempsychomagii ipsychoszamanizmu. Czyżby curandera przewidziała to wszystko? A może jawnie przyczyniła się do tego, ponieważ takie były jej plany? To tajemnica.
Nie ma w książce Mistrz i czarownice również wzmianki o Marii Sabinie, kapłance grzybów psychodelicznych. Nie mam pojęcia, ile musiała mieć lat, gdy zaczęliśmy spotykać się w snach. Sto? Może więcej...
Nigdy nie spotkałem jej cieleśnie. W tym celu musiałbym wyruszyć w dziesięciogodzinną podróż w góry Sierra Mazateca, a następnie wspiąć się wąskim przesmykiem pomiędzy przepastnymi urwiskami.
Rzecz w tym, że nigdy nie podjąłem się trudu odszukania abu-elity (czyli, jak mówiono o niej, „małej babci"). To ona mnie znalazła. Podczas przygotowań do prac nad filmem Święta góra, stworzyłem sztukę w teatrze marionetek, która nosiła tytuł Haut les mains („Ręce do góry"). Przedstawiała ona wizje powstałe pod wpływem konsumpcji ziaren rośliny nazywanej potocznie „ziarnami Dziewicy" (plotiuhąui - w języku Nahuatl „coś okrągłego"). To rodzaj naturalnego halucynogenu, działającego jak LSD, który Toltekowie i Aztekowie uważali za bóstwo godne czci.
Pewnego razu przeżuwałem garść tych ziaren, wspinając się po drabinie w celu ustawienia oświetlenia w Casa de la Paz (Domu Pokoju). Nagle doznałem wizji: zobaczyłem cały świat jako zbitą masę światła w kształcie kulistego ciała, które w pełni świadomie stale się poszerza. Była to tak potężna wizja, że krzyknąwszy na całe gardło, straciłem równowagę i spadłem z drabiny. Wylądowałem twardo na stopach, skręcając obie kostki. Nie minęło kilka godzin, a strasznie mi napuchły. Zacząłem odczuwać nieznośny ból. Łyknąłem kilka środków przeciwbólowych i zasnąłem. A wtedy przyśniło mi się, że jestem kulawym wilkiem, który powłóczy dwiema zranionymi tylnymi nogami. Przede mną ukazała się Maria Sabina. Pokazała mi olbrzymią białą księgę, spowitą poświatą.
Szczegółowe Informacje
-
Autor:
Alejandro Jodorowsky
-
Tytuł oryginału:
El Maestro y Las Magas
-
Liczba stron:
297
-
Wymiary:
145x205
-
Oprawa:
Miękka
-
ISBN:
978-83-88922-33-6
-
Tłumacz:
Maciej Lorenc, Dariusz Misiuna
-
Rok wydania:
2011