Wczytuję dane...
KOD: 978-83-289-2674-5
Autor: Agnieszka Kozak, Zbigniew Rećko
Przewidywany czas wysyłki: 2 dni
EAN: 9788328926745
Koszt wysyłki od: 5.00 PLN
Wydawca: Sensus

Uwięzieni w grach relacyjnych – Agnieszka Kozak, Zbigniew Rećko

Jak wygrać bliskość i przestać odgrywać role, które oddalają nas od innych

Chcesz być zauważony, wysłuchany i przyjęty takim, jaki jesteś. Zamiast powiedzieć to wprost, zaczynasz jednak grać. Przejmujesz wszystkie obowiązki, czekasz, aż ktoś dostrzeże twoje poświęcenie, krytykujesz, wycofujesz się, stawiasz warunki albo udowadniasz, że niczego od nikogo nie potrzebujesz.

Uwięzieni w grach relacyjnych Agnieszki Kozak i Zbigniewa Rećki to książka o nieświadomych schematach, które pomagają utrzymać relację, ale jednocześnie odbierają jej autentyczność. Autorzy pokazują, jak role wyuczone w dzieciństwie zaczynają kierować zachowaniem dorosłych ludzi w związkach, rodzinach i innych bliskich relacjach.

To przewodnik po emocjonalnych grach, które pozwalają zaspokajać ważne potrzeby okrężną drogą. Zamiast wprost poprosić o uwagę, uznanie, pomoc lub bliskość, człowiek tworzy sytuację, w której druga osoba ma się domyślić, odpowiednio zareagować i potwierdzić jego wartość.

Książka pomaga rozpoznać, w co gramy, dlaczego wciąż wybieramy podobne role i jak przestać odtwarzać scenariusze, które miały kiedyś chronić, lecz dziś utrudniają prawdziwy kontakt.

Przestań grać. Zacznij naprawdę być

Bliskość wymaga obecności bez ciągłego udowadniania własnej wartości. Wymaga również zaufania, że relacja może wytrzymać szczerość, różnicę zdań, niedoskonałość i napięcie.

Dla wielu osób taki rodzaj kontaktu nie jest jednak czymś naturalnym. W dzieciństwie mogły nauczyć się, że aby zostać zauważonym, trzeba być idealnym, pomocnym, bezproblemowym, silnym albo stale gotowym do poświęceń.

Te strategie pozwalały przetrwać, zdobyć uwagę lub uniknąć kary. Z czasem przekształciły się jednak w role odgrywane również wtedy, gdy nie są już potrzebne.

Agnieszka Kozak i Zbigniew Rećko pokazują, że wyjście z gry nie polega na wygraniu z drugą osobą. Prawdziwym zwycięstwem jest odzyskanie własnej autentyczności i nauczenie się budowania relacji bez manipulowania, zgadywania oraz ukrytych oczekiwań.

O czym jest książka „Uwięzieni w grach relacyjnych”?

Publikacja przedstawia dziewięć charakterystycznych gier relacyjnych. Każda z nich została opisana poprzez konkretną historię, dialog, analizę mechanizmu oraz jego źródeł.

W książce omówiono gry:

  • Udręczona,
  • Tu cię mam,
  • Tak, ale,
  • Patrz, co zrobiłem!,
  • Kozi róg,
  • Głupiec,
  • Gdyby nie ty,
  • Drewniana noga,
  • Ja tylko.

Dzięki tej lekturze możesz:

  • rozpoznać własne role i schematy relacyjne,
  • zrozumieć, jakie potrzeby ukrywają się pod grą,
  • zobaczyć, jak dzieciństwo wpływa na dorosłe relacje,
  • nauczyć się odróżniać pomoc od ratowania,
  • rozpoznawać ukrytą krytykę i manipulację,
  • zauważyć, jak wybierasz partnerów pasujących do twojego scenariusza,
  • przestać zdobywać uwagę poprzez cierpienie i poświęcenie,
  • bardziej świadomie przyjmować pomoc i wsparcie,
  • komunikować potrzeby wprost,
  • budować bliskość opartą na autentyczności.

Czym są gry relacyjne?

Gra relacyjna jest powtarzalnym schematem, w którym każda osoba odgrywa określoną rolę. Na pierwszy rzut oka rozmowa może dotyczyć obowiązków, błędu, zmęczenia, pomocy lub konfliktu. Pod powierzchnią rozgrywa się jednak znacznie więcej.

Jedna osoba może próbować zdobyć uznanie, druga odzyskać kontrolę, uniknąć odpowiedzialności albo potwierdzić przekonanie, że nikomu nie można ufać.

Gra daje chwilową emocjonalną korzyść. Pozwala poczuć się ofiarą, bohaterem, ratownikiem, krytykiem lub osobą niezastąpioną. Jednocześnie utrwala stary sposób myślenia i blokuje prawdziwą rozmowę.

Największym problemem nie jest więc sam konflikt, lecz fakt, że uczestnicy nie rozmawiają o tym, czego naprawdę potrzebują.

Gra „Udręczona” – kiedy poświęcenie staje się pułapką

Jednym z najdokładniej opisanych w udostępnionym fragmencie schematów jest gra „Udręczona”. Jej bohaterka bierze na siebie coraz więcej obowiązków, odrzuca pomoc i stara się wszystko wykonywać idealnie.

Jest zmęczona, niewyspana i przeciążona, ale jednocześnie nie pozwala innym przejąć części odpowiedzialności. Pomoc mogłaby bowiem oznaczać, że nie daje sobie rady, a to zagraża obrazowi osoby silnej, niezawodnej i zawsze potrzebnej.

Gdy pojawia się błąd, Udręczona natychmiast przyjmuje winę. Następnie pokazuje ogrom własnego wysiłku i cierpienia, licząc, że ktoś wreszcie dostrzeże jej poświęcenie.

W ten sposób zmęczenie staje się komunikatem: „Zobacz, jak wiele robię. Zauważ mnie. Powiedz, że jestem ważna”.

Perfekcjonizm, który nigdy nie pozwala powiedzieć „wystarczy”

Gra Udręczonej często wyrasta z przekonania, że wartość człowieka zależy od tego, ile potrafi zrobić i jak dobrze spełnia oczekiwania innych.

Wewnętrzny krytyk nie pozwala zatrzymać się i uznać, że coś jest wykonane wystarczająco dobrze. Zawsze można przygotować więcej potraw, lepiej wyglądać, dokładniej posprzątać, bardziej się postarać i wziąć na siebie kolejne zadanie.

Problem polega na tym, że nie istnieje moment spełnienia wszystkich wymagań. Im więcej człowiek robi, tym wyższy standard tworzy dla siebie i swojego otoczenia.

W końcu pojawia się zmęczenie, błąd i poczucie winy. Zamiast potraktować pomyłkę jako coś naturalnego, osoba utożsamia ją z własną wartością: nie zrobiła czegoś źle – sama staje się kimś niewystarczającym.

Dlaczego tak trudno przyjąć pomoc?

Z zewnątrz rozwiązanie wydaje się proste: podzielić obowiązki, odpocząć, pozwolić partnerowi coś zrobić. Dla osoby uwikłanej w grę pomoc może jednak stanowić zagrożenie.

Przyjęcie wsparcia oznaczałoby rezygnację z roli niezastąpionej osoby. Mogłoby też uruchomić dawny lęk, że proszenie o pomoc kończy się zawstydzeniem, odrzuceniem albo koniecznością zapłacenia emocjonalnej ceny.

Dlatego człowiek jednocześnie pragnie, aby ktoś zobaczył jego zmęczenie, i odrzuca każdą konkretną propozycję odciążenia.

Nie potrzebuje bowiem rozwiązania. Potrzebuje uznania swojego wysiłku, ale nie potrafi poprosić o nie wprost.

Ukryta korzyść emocjonalna

Każda gra utrzymuje się dlatego, że przynosi określoną korzyść. Nie musi być ona przyjemna ani świadoma. Może jednak potwierdzać dobrze znaną opowieść o sobie i świecie.

Osoba grająca Udręczoną może otrzymywać uwagę, współczucie, uznanie albo moralne poczucie wyższości wynikające z poświęcenia. Może również przerzucić odpowiedzialność za własne przeciążenie na otoczenie, które „nie widzi”, „nie rozumie” lub „tylko wymaga”.

W rzeczywistości sama bierze na siebie zadania i odmawia ich oddania. Gra pozwala jednak nie konfrontować się z faktem, że można zrezygnować, postawić granicę lub zrobić coś mniej perfekcyjnie.

Partner jako pionek w nieświadomym scenariuszu

Gra relacyjna nie istnieje bez innych uczestników. Osoba uwikłana w określoną rolę często nieświadomie wybiera ludzi, którzy potwierdzą jej scenariusz.

Udręczona może związać się z kimś krytycznym, ponieważ krytyka pozwoli jej pokazać ogrom własnego wysiłku i cierpienia. Partner z kolei może czuć się bezradny, odrzucony albo wciągnięty w rolę osoby niewdzięcznej i niezdolnej do pomocy.

Obie strony stopniowo tracą kontakt z prawdziwym problemem. Zamiast rozmowy o potrzebach pojawia się wzajemne oskarżanie, obrona i powtarzanie tych samych argumentów.

Autorzy pokazują, że wyjście z gry wymaga zauważenia własnego udziału, a nie tylko wskazania winy drugiej osoby.

Dzieciństwo jako źródło dorosłych ról

Wzorce relacyjne nie pojawiają się bez przyczyny. Często są odpowiedzią na środowisko, w którym dziecko musiało szybko dorosnąć, opiekować się innymi lub zasługiwać na uwagę poprzez osiągnięcia.

Bohaterka analizowanej gry dorastała w domu pełnym napięcia, krytyki i nieprzewidywalności. Nauczyła się, że dobre wyniki, pracowitość i przejmowanie odpowiedzialności mogą zmniejszyć ryzyko gniewu oraz zapewnić chwilę uznania.

Bycie pomocną i niezawodną stało się więc nie tylko cechą charakteru, ale strategią bezpieczeństwa.

W dorosłości sytuacja się zmieniła, lecz schemat pozostał. Nadal trzeba było robić więcej, działać lepiej i zasługiwać na prawo do odpoczynku.

Wewnętrzny Rodzic, Dziecko i Dorosły

Książka odwołuje się do wewnętrznych stanów Ja: Rodzica, Dziecka i Dorosłego. Pomagają one zrozumieć, dlaczego człowiek reaguje inaczej, niż podpowiada mu świadoma wiedza.

Wewnętrzny Krytyczny Rodzic może powtarzać dawne komunikaty: „Stać cię na więcej”, „Nie wolno ci odpuszczać”, „Musisz dać sobie radę”.

Wewnętrzne Dziecko może obawiać się odrzucenia, błędu i utraty kontroli. Dorosły natomiast ma możliwość zatrzymania się, rozpoznania aktualnej sytuacji i podjęcia decyzji odpowiadającej teraźniejszości, a nie przeszłości.

Wyjście z gry polega między innymi na wzmocnieniu tej dojrzałej części siebie.

Dlaczego bliskość staje się niedostępna?

Gry pozwalają pozostawać z innymi, ale utrudniają prawdziwe spotkanie. Człowiek nie pokazuje siebie, lecz rolę, która ma zagwarantować mu akceptację.

Może być idealnym partnerem, zmęczoną ofiarą, niezastąpionym ratownikiem, bezradnym głupcem albo osobą, która zawsze ma wymówkę. Każda z tych pozycji chroni przed ryzykiem szczerego powiedzenia: „Potrzebuję cię”, „Boję się”, „Chcę, żebyś mnie zauważył” albo „Nie daję już rady”.

Bliskość staje się możliwa dopiero wtedy, gdy człowiek rezygnuje z ukrytej rozgrywki i pozwala sobie mówić wprost.

„Tu cię mam” – relacja oparta na przyłapywaniu

Już sam tytuł jednej z gier wskazuje na schemat, w którym celem staje się znalezienie błędu drugiej osoby i udowodnienie jej winy.

Taka relacja przestaje być przestrzenią współpracy. Zamienia się w dochodzenie, podczas którego jedna osoba czeka, aż druga popełni błąd potwierdzający wcześniejsze przekonanie.

Gra może dawać poczucie przewagi i kontroli, ale niszczy bezpieczeństwo potrzebne do szczerego kontaktu.

„Tak, ale” – pozorne szukanie rozwiązania

W grze „Tak, ale” człowiek przedstawia problem, a następnie odrzuca każdą propozycję rozwiązania. Każda rada spotyka się z odpowiedzią: „Tak, ale w moim przypadku to nie zadziała”.

Pozornie chodzi o pomoc. W rzeczywistości gra może służyć potwierdzeniu, że sytuacja jest bez wyjścia, a nikt nie potrafi naprawdę pomóc.

Rozpoznanie tego schematu pozwala zapytać, czy dana osoba rzeczywiście chce rozwiązania, czy może potrzebuje uwagi, współczucia lub prawa do pozostania bezradną.

„Gdyby nie ty” – przenoszenie odpowiedzialności

Gra „Gdyby nie ty” pozwala wierzyć, że własne życie wyglądałoby zupełnie inaczej, gdyby nie partner, rodzina, obowiązki albo konkretna sytuacja.

Druga osoba staje się przeszkodą, która rzekomo uniemożliwia realizację planów. Dzięki temu nie trzeba sprawdzać, czy naprawdę jesteśmy gotowi działać i ponosić konsekwencje własnych wyborów.

Gra chroni przed lękiem, ale jednocześnie odbiera poczucie wpływu na własne życie.

„Drewniana noga” i „Ja tylko” – wymówki, które blokują zmianę

Niektóre gry opierają się na usprawiedliwianiu zachowania określoną cechą, historią lub trudnością. Człowiek może zakładać, że nie musi brać odpowiedzialności, ponieważ „już taki jest”, „miał trudne dzieciństwo” albo „tylko chciał pomóc”.

Wyjaśnienie może być prawdziwe, lecz nie zawsze powinno stawać się usprawiedliwieniem. Zrozumienie źródła zachowania jest początkiem zmiany, a nie zwolnieniem z odpowiedzialności za jego skutki.

Jak wyjść z gry relacyjnej?

Pierwszym krokiem jest zauważenie powtarzalności. W jakich sytuacjach rozmowy zawsze kończą się podobnie? Jaką rolę najczęściej przyjmujesz? Jakiej reakcji oczekujesz od drugiej osoby?

Następnie warto rozpoznać ukrytą potrzebę. Może nią być uznanie, bezpieczeństwo, pomoc, autonomia, wpływ, odpoczynek lub potwierdzenie własnej wartości.

Wyjście z gry wymaga nauczenia się wyrażania tej potrzeby bez tworzenia scenariusza, który ma zmusić drugą osobę do określonej reakcji.

Zamiast cierpieć w milczeniu i czekać, aż ktoś zauważy zmęczenie, można powiedzieć: „Potrzebuję odpocząć i chcę, żebyśmy podzielili obowiązki”. Zamiast przyłapywać partnera na błędzie, można nazwać obawę i poprosić o wyjaśnienie.

Bliskość bez konieczności zasługiwania

Najważniejsze przesłanie książki dotyczy możliwości pozostawania w relacji bez ciągłego udowadniania, że jest się wystarczająco dobrym, pomocnym, silnym lub niezastąpionym.

Autentyczna bliskość zaczyna się wtedy, gdy człowiek może pokazać własną niedoskonałość bez przekonania, że natychmiast utraci miłość i akceptację.

Nie oznacza to braku odpowiedzialności. Oznacza natomiast, że błąd, zmęczenie, potrzeba pomocy i granice nie odbierają nikomu prawa do bycia ważnym.

Dla kogo jest ta książka?

Uwięzieni w grach relacyjnych będą wartościową lekturą dla osób, które:

  • powtarzają te same konflikty w kolejnych relacjach,
  • często czują się niezauważane lub niedoceniane,
  • biorą na siebie zbyt wiele obowiązków,
  • mają trudność z przyjmowaniem pomocy,
  • czekają, aż inni domyślą się ich potrzeb,
  • żyją pod silnym wpływem wewnętrznego krytyka,
  • wchodzą w role ofiary, ratownika lub oskarżyciela,
  • chcą rozpoznać manipulacyjne schematy w relacjach,
  • pragną mówić bardziej wprost o emocjach i potrzebach,
  • chcą budować bliskość bez gry, kontroli i udowadniania własnej wartości.

Dlaczego warto przeczytać?

To książka, która nie opisuje relacji wyłącznie w teorii. Autorzy wykorzystują rozbudowane dialogi i konkretne historie, dzięki czemu czytelnik może zobaczyć, jak gra rozpoczyna się w zwykłej rozmowie i stopniowo wciąga wszystkie uczestniczące w niej osoby.

Publikacja pokazuje także emocjonalne korzenie zachowania. Nie zatrzymuje się na ocenie, kto ma rację, lecz pyta, czego naprawdę potrzebuje każda ze stron i dlaczego nie potrafi powiedzieć tego wprost.

Nie musisz wygrywać z drugim człowiekiem. Możesz wygrać coś znacznie ważniejszego: możliwość pozostania sobą w relacji, która nie wymaga odgrywania roli.

Polecamy