Wczytuję dane...
KOD: 978-83-8143-336-5
Autor: Alexander Lowen
Dostępność: 24 godzin
Koszt wysyłki od: 6.90 PLN
Wydawca: Czarna Owca

Kup cały komplet !

Książka w Przedsprzedaży Wysyłka zamówienia po: 09.10.2019

Wprowadzenie do książki

Depresja i ciało


   Podstawowym celem starań psychiatrów, zarówno w przeszłości, jak i obecnie, jest przywrócenie osobie chorej psychicznie kontaktu z rzeczywistością. Jeśli utrata tego kontaktu jest poważna – pacjent błędnie ocenia czas i miejsce, w którym się znajduje, albo własną tożsamość – to stan taki opisuje się jako psychozę. Mówi się, że pacjent żywi urojenia, które zniekształcają jego odbiór rzeczywistości. W przypadku łagodniejszych zaburzeń emocjonalnych mówimy o nerwicy. Osoba neurotyczna nie jest zdezorientowana, jej postrzeganie świata nie jest zniekształcone, ale jej wyobrażenia o rzeczywistości są błędne. Żyje iluzjami, zatem jej funkcjonowanie w realnym świecie jest zaburzone. Ze względu na te iluzje neurotyka również uważa się za chorego psychicznie.
   Nie zawsze jednak łatwo jest określić, czym jest rzeczywistość. Często mamy trudności z rozróżnieniem, które przekonania są iluzjami, a które są zgodne z realiami naszego świata. Wiara w duchy, niegdyś żywiona przez większość ludzi, dziś uchodzi za iluzję. W związku z tym czyjeś spotkanie z duchem należałoby zakwalifikować jako urojenie. Ale wobec rosnącej akceptacji istnienia zjawisk pozazmysłowych nasze przekonanie, że rzeczywistość nie obejmuje tego rodzaju fenomenów, zaczyna się chwiać. Zbyt wąski obraz rzeczywistości może również okazać się iluzoryczny. Niejednokrotnie osoba szczycąca się realizmem w istocie żywi ukryte złudzenia.
   W życiu każdego człowieka jest jednak pewna rzeczywistość niepodlegająca dyskusji: jego fizyczna czy też cielesna egzystencja. Jego tożsamość, indywidualność, osobowość są zdeterminowane przez ciało. Kiedy ciało umiera, istnienie człowieka jako osoby dobiega końca.    Nie można istnieć poza ciałem. Nie ma żadnej formy egzystencji umysłowej niezależnej od egzystencji fizycznej. Kto myśli inaczej, ulega iluzji. Stwierdzenie to nie neguje jednak faktu, że na naszą fizyczną egzystencję składa się obok aspektu materialnego także aspekt duchowy.
   Z tego punktu widzenia pojęcie choroby psychicznej jest także iluzją. Nie ma takich zaburzeń umysłowych, które nie byłyby zarazem zaburzeniami fizycznymi. Depresja jest zarówno depresją psychiczną, jak i fizyczną. To w istocie przejawy jednego zjawiska na dwóch różnych poziomach osobowości. To samo można powiedzieć o każdym innym rodzaju tak zwanej choroby psychicznej. Przekonanie, że „to wszystko dzieje się w głowie”, stanowi wielką iluzję naszych czasów, ignorującą fundamentalny fakt, iż życie we wszystkich swoich najróżniejszych przejawach jest zjawiskiem fizycznym.
   Właściwym terminem na określenie zaburzeń osobowości jest sformułowanie: „choroba emocjonalna”. Słowo „emocja” kojarzy się z ruchem1 i niesie zarówno fizyczne, jak i umysłowe implikacje. Ruch odbywa się na poziomie fizycznym, natomiast postrzeganie to sfera umysłowa. Zaburzenie emocjonalne dotyka obydwu aspektów osobowości. A ponieważ siłą napędową człowieka jest jego duch, więc i on jest zaangażowany w każdy konflikt emocjonalny. Osoba chora na depresję cierpi z powodu depresji duchowej.
   Aby uniknąć iluzji, iż „to wszystko dzieje się w głowie”, musimy uświadomić sobie, że prawdziwa duchowość ma podstawy fizyczne, czy też biologiczne. Podobnie musimy dokonać rozróżnienia pomiędzy wiarą a przekonaniem. Przekonanie to efekt aktywności umysłowej, natomiast wiara jest głęboko zakorzeniona w biologicznych procesach cielesnych. Nie zrozumiemy rzeczywistej natury wiary, dopóki nie zbadamy tych procesów u ludzi wierzących i pozbawionych wiary. Człowiek chory na depresję, jak zobaczymy, to ktoś, kto utracił wiarę.    Dociekanie, w jaki sposób i dlaczego do tego dochodzi, to główny temat książki Depresja i ciało. W toku analizy dotrzemy do biologicznych podstaw poczucia rzeczywistości i wiary. Nie sposób przecenić znaczenia tych badań, gdyż utrata wiary jest podstawowym problemem współczesnego człowieka.

Dlaczego dotyka nas depresja

   Depresja stała się tak powszechną przypadłością, że pewien psychiatra opisał ją wręcz jako reakcję „najzupełniej normalną”, oczywiście pod warunkiem że „nie utrudnia nam wykonywania codziennych obowiązków”2. Jednak nawet jeśli depresja jest czymś „normalnym” w statystycznym rozumieniu, czyli ze względu na odsetek osób, które jej doświadczają, to nie można jej uznać za stan dobrego zdrowia. Zgodnie bowiem z taką definicją normalności, również skłonności schizoidalne z towarzyszącym im poczuciem alienacji i zobojętnienia byłyby „normalne”, gdyby dotyczyły większości ludzi, pod warunkiem że przejawiałyby się łagodnie i nie wymagałyby hospitalizacji. To samo można powiedzieć o krótkowzroczności i bólach w krzyżu – przypadłościach dziś tak powszechnych, że statystycznie „normalnych” u współczesnego człowieka.
   Są przecież ludzie, którzy nie cierpią na depresję, nie są schizoidami, nie mają wad wzroku i nie doznają bólów w krzyżu. Czy mamy uważać ich za nienormalnych? A może to oni są w pełni normalni, podczas gdy wielka liczba innych cierpi z powodu rozmaitych patologii, zarówno fizycznych, jak i psychicznych? Nierealistyczne byłoby oczekiwanie, że istota ludzka będzie żyła w stanie ciągłej radości. Nawet nasze dzieci, z natury bardziej skłonne do tej emocji, nie są bez przerwy wesołe. Lecz fakt, że tylko od czasu do czasu doznajemy radości, nie tłumaczy zjawiska depresji. Podstawą zdrowego funkcjonowania jednostki jest dobre samopoczucie. Zdrowa osoba przez większą część czasu czuje się dobrze, wykonując swoje obowiązki, pielęgnując związki, wypoczywając, podejmując taką czy inną aktywność.    Sporadycznie stan zadowolenia osiąga poziom radości, a nawet szczyt w postaci uczucia ekstazy. Taki człowiek niekiedy przeżywa również rozczarowania, cierpi, jest smutny lub zawstydzony. Ale nie wpada w depresję.
    Aby unaocznić czytelnikowi tę różnicę, pozwolę sobie porównać człowieka do skrzypiec. Kiedy ich struny mają właściwe napięcie, wibrują i emitują dźwięki. Można na nich zagrać wesołą lub smutną melodię, marsz pogrzebowy lub odę do radości. Jeśli skrzypce są rozstrojone, otrzymamy tylko kakofonię. Jeśli struny są zupełnie luźne, nie otrzymamy dźwięku w ogóle. Instrument jest wtedy martwy, nie reaguje na nasze zabiegi. To właśnie stan osoby pogrążonej w depresji: jest niezdolna do reagowania.
   Niezdolność człowieka do reagowania odróżnia depresję od innych stanów emocjonalnych. Człowiek załamany odzyskuje wiarę w siebie i nadzieję, gdy sytuacja ulega zmianie. Człowiekowi przygnębionemu poprawia się nastrój, gdy znika przyczyna smutku. Melancholię może rozwiać oczekiwanie przyjemności. Nic jednak nie wywoła reakcji u osoby tkwiącej w depresji. Często perspektywa przyjemności lub poprawy sytuacji depresję nawet pogłębia.
   W poważnych przypadkach depresji brak reakcji na świat zewnętrzny bywa ewidentny. Chory może godzinami siedzieć w fotelu, patrząc nieruchomo w przestrzeń. Może spędzać w łóżku większą część dnia, niezdolny wykrzesać z siebie energię do jakiejkolwiek aktywności.   Ale większość przypadków nie sięga tak daleko. Pacjenci, u których leczyłem depresję, nie byli w tak ciężkim stanie. W zasadzie mogli podejmować codzienne czynności. Mieli pracę i jakoś w niej sobie radzili. Wykonywali obowiązki domowe i rodzicielskie. Postronnemu obserwatorowi jawili się jako osoby normalne. Wszyscy jednak skarżyli się na depresję, a ich bliscy zdawali sobie sprawę z ich stanu.

Szczegółowe Informacje

  • Autor: 

    Alexander Lowen

  • Tytuł oryginału: 

    Depression and the Body: The Biological Basis of Faith and Reality

  • Liczba stron: 

    296

  • Wymiary: 

    135x205

  • Oprawa: 

    Miękka

  • ISBN: 

    978-83-8143-336-5

  • Tłumacz: 

    Paweł Luboński

  • Rok wydania: 

    2019, Wydanie: 2

Polecamy
Klienci, którzy kupili ten produkt wybrali również...