Wczytuję dane...
KOD: 978-83-7747-822-6
Autor: Paula Szuchman, Jenny Anderson
Koszt wysyłki od: 6.90 PLN
Wydawca: W.A.B
'

Wprowadzenie do książki

Ekonomia miłości

Jak ekonomia może pomóc w miłości, małżeństwie i zmywaniu

   Wielu ludzi uważa ekonomię za coś nudnego, niepewnego i oderwanego od codziennego życia. Wcale się tak bardzo nie mylą. Nie bez powodu nazywa się ją „ponurą nauką”. To prawda, że ekonomiści piszą artykuły rojące się od niezrozumiałych równań, greckich liter i takich słów jak „autarkia” i „monopson”. Ale to tylko po to, żeby nikt inny nie zrozumiał, o czym mówią.
   Tak naprawdę ekonomia jest o wiele prostsza. To nauka o tym, w jaki sposób ludzie, firmy i społeczeństwa dokonują podziału skąpych zasobów. A tak się składa, że to ta sama łamigłówka, którą ciągle usiłujecie rozwiązać ze swoim życiowym partnerem: jak wydatkować ograniczone zasoby czasu, energii i libido, żebyście wy byli szczęśliwi, a wasze małżeństwo kwitło.
    Pomyśl tylko: dwoje ambitnych dorosłych ludzi, mających własne zdanie, narażonych na sporą dawkę stresu, próbuje żyć razem pod jednym dachem, rozwijać skrzydła, może wychowywać dzieci, a jeśli szczęście dopisze, z przyjemnością spędzić wspólnie resztę życia, jakie dała im natura. Nie jest to łatwe. Na dobrą sprawę twoje małżeństwo to firma, biznes, który w czasach boomu rozkwita, ale kiedy indziej przypomina udział w maratonie po nocy zakropionej zbyt wieloma margaritami. Zupełnie jak praca. Praca najróżniejszego rodzaju.
   Mamy tu pracę administracyjną, którą trzeba włożyć w utrzymanie pewnych pozorów domowego ładu, co staje się znacznie bardziej skomplikowane, kiedy w grę wchodzi dwoje ludzi. Ktoś może na przykład konsekwentnie po sobie sprzątać, podczas gdy ktoś inny zostawia za sobą szlak znaczony ogryzkami, nieposłanymi łóżkami i przepoconymi ciuchami z siłowni. Jeśli para ma dzieci, to ktoś musi dopilnować, żeby odrabiały lekcje, były nakarmione, ubrane i leżały w łóżkach o siódmej wieczorem. Czasami ten ktoś niespodziewanie robi to wszystko sam, bo druga osoba postanowiła wyskoczyć ze znajomymi z pracy na drinka, który zmienił się w kolację, a ta z kolei – w nocny turniej piwnego ping-ponga.
   Jest też praca emocjonalna, wiążąca się z mieszkaniem z kimś, kto nie jest tobą i kto wobec tego ma inne upodobania i odmienny styl porozumiewania się. Ona lubi rozmawiać przez trzy dni z rzędu, jeśli ma to rozstrzygnąć spór, podczas gdy ty wolałbyś już raczej napełnić kieszenie kamieniami i wejść do oceanu. On kocha wyjazdy pod namiot, a ty operę, a skoro macie tylko jeden weekend, żeby zrobić razem coś fajnego, to albo ktoś się ugnie, albo oboje zostaniecie w domu i będziecie oglądać telezakupy.
   Małżeństwo to mnóstwo drobiazgów – osiąganie kompromisu przy wyborze idealnego domu, liczenie, które wydatki trzeba obciąć, gdy krucho z pieniędzmi, ustalanie, czy wielkim okrucieństwem byłoby nadanie pierwszemu dziecku imienia Flora po ciotce. To także sprawy poważne – konieczność pogodzenia się po potwornej kłótni, w której trakcie padły przykre słowa, nieprzespana noc spędzona na zamartwianiu się, czy podjąłeś słuszną decyzję, przeprowadzając się do tego miasta, bo ona dostała tu pracę, pozwolenie mu na uczenie dzieci dyscypliny, ustalanie priorytetów, wychodzenie sobie naprzeciw, odpuszczanie pewnych rzeczy.
   Wszystko to wymaga sięgnięcia do tych wspomnianych wcześniej ograniczonych zasobów. Znalezienia czasu, wykrzesania energii, odczuwania miłości, rozważenia kosztów bycia elastycznym i korzyści z trwania przy swoim.
   Tu właśnie przydaje się odrobina wiedzy ekonomicznej. Myśląc jak ekonomista, możesz sprawić, że twoje małżeństwo nie tylko będzie wymagać mniejszych nakładów pracy, ale wręcz przypominać urlop. Sztuczka polega na: a) zwiększeniu tych cennych zasobów, b) rozdzielaniu ich w inteligentniejszy sposób. Wtedy ani się obejrzysz, a będziesz na prostej drodze do uzyskania lepszego zwrotu ze swojej inwestycji w małżeństwo.
   Wierzymy w ekonomię, bo nie dyskryminuje ona żadnej z płci, nie rozróżnia, kto „ma rację”, a kto „się myli”, kto się lepiej komunikuje, a kto gorzej. Nie popada w protekcjonalny ton i nie próbuje nikogo poddawać psychoanalizie. Nie obchodzi jej, kto był górą w czasie ostatniej sprzeczki ani czyja kolej na dzierżenie pilota. Oferuje za to obiektywne, logiczne rozwiązania domowych sporów, które często wydają się drażliwe, nielogiczne i naładowane emocjami.
   W książce Ekonomia miłości pokażemy, jak stosować podstawowe zasady ekonomii, aby wycisnąć jak najwięcej z dostępnych ci zasobów. Czyli jak częściej uprawiać seks, rzadziej zmywać naczynia, skuteczniej się kłócić, częściej uprawiać seks, przetrwać chude lata, negocjować z większym sukcesem, częściej uprawiać seks, a także, co może brzmieć niewiarygodnie, przekonać twojego małżonka do robienia rzeczy, których nigdy wcześniej nie robił, jak na przykład wyczyszczenie rynny. Albo słuchanie.

DLACZEGO MY?

   Bo większość ostatniej dekady spędziłyśmy, harując w okopach „The Wall Street Journal” i „New York Timesa”, gdzie informacjami z zakresu ekonomii i biznesu oddycha się jak powietrzem. Bo pisałyśmy o krachach finansowych, analizowałyśmy dane dotyczące PKB, ślęczałyśmy nad raportami dla Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC), rozszyfrowywałyśmy żargonowe akronimy w rodzaju TARP, RMBS i ABS CDO, a także rozmawiałyśmy z takimi szychami świata finansów i ekonomii, jak Tim Geithner, Hank Paulson, Lloyd    Blankfein i Buzz Aldrin (no dobra, Buzz nie jest właściwie finansistą, ale za to był na Księżycu!). A poza tym w pewnym momencie wyszłyśmy za mąż.
   Co oznacza, że zaczęłyśmy zmagać się z problemami, o jakich nasi zaobrączkowani znajomi od dawna nam mówili, ale my albo ich nie rozumiałyśmy, albo zadowolone z siebie myślałyśmy, że im przejdzie. Na przykład: jak znaleźć czas dla siebie, kiedy oboje pracujecie po sześćdziesiąt godzin w tygodniu. Jak się dogadywać, kiedy jedno z was jest w ciąży i rzyga, a drugie… nie. Jak podzielić się domowymi obowiązkami i płaceniem rachunków bez rozlewu krwi. Jak pójść na kompromis, kiedy to wszystko jego wina. Jak być dalej grzecznym dla teściów, kiedy są już oficjalnie twoimi teściami. Jak szanować różnicę zdań w kwestii definicji określenia „zbyt ryzykowne” w kontekście rodzicielstwa i motocykli. Jak podsycać żar. Jak dawać sobie swobodę. Jak przestać się kłócić w samochodzie.
   Chciałyśmy rozwiązań.

JAK TO ZROBIŁYŚMY

Postawiłyśmy na podejście dwustopniowe: najpierw ekonomia, potem miłość.

'

Szczegółowe Informacje

  • Autor: 

    Paula Szuchman, Jenny Anderson

  • Tytuł oryginału: 

    Spousonomics: Using Economics to Master Love, Marriage, and Dirty Dishes

  • Liczba stron: 

    352

  • Wymiary: 

    143x210

  • Oprawa: 

    Twarda

  • ISBN: 

    978-83-7747-822-6

  • Tłumacz: 

    Agnieszka Sobolewska

  • Rok wydania: 

    2013

Polecamy