Modlitwa żaby tomy I i II
Wczytuję dane...
KOD: 978-83-7785-206-4
Autor: Anthony de Mello
Dostępność: 24 godzin
Koszt wysyłki od: 6.90 PLN
Wydawca: Zysk i S-ka
'

Przedmowa do książki Modlitwa Żaby

   Pierwszy obraz Tony''ego de Mello, który darzę wielkim sentymentem, sięga trzydziestu lat wstecz — a dokładnie do Lonavla, do tego samego domu, który dużo później stał się domem Instytutu Sadhana.
   Tony był wtedy studentem jezuickim, ale zajmował się uczeniem młodzieńców, którzy właśnie ukończyli nowicjat. Cała grupa przyjechała do willi Świętego Stanisława na krótkie wakacje. Pamiętam Tonyego z grupką młodzieży, jak ich nazywaliśmy, siedzących pod drzewami obok kuchni i czyszczących warzywa na posiłki w tym dniu, podczas gdy on raczył to bardzo chłonne audytorium swym niewyczerpanym zasobem opowiadań.
   Wiele się od tej pory zdarzyło w życiu nas wszystkich; sam Tony przeszedł przez niezliczone etapy wzrostu i przemiany, świeżej kompetencji i nowych zainteresowań, a także skutecznej służby. Lecz zawsze był niezrównanym gawędziarzem. Niewiele z jego anegdot było oryginalnych, a niektóre nie były nawet zbyt dowcipne, ale w jego ustach ożywały znaczeniem i trafnością lub po prostu zabawnością. Jeśli o to chodzi, każdy temat, którego się tknął, nabierał życia i pochłaniał uwagę.
    A teraz jego pożegnalnym podarunkiem dla nas, który z pewnością dołączy do szeregu jego innych bestsellerów, jest Modlitwa żaby. Chociaż wyrażał się dość zdawkowo o swym dorobku literackim, był skrupulatny w przygotowaniu do druku swych utworów. Ostatnią rzeczą, jaką zrobił w Indiach, zanim wsiadł do samolotu lecącego do Stanów Zjednoczonych, było spędzenie ponad trzech godzin z wydawcą na szczegółowym przeglądaniu swego rękopisu. Nie widziałem tego tekstu, ale wiem o jego ostatniej trosce.
    Było to wieczorem 30 maja 1987 roku. 2 czerwca znaleziono go martwego na podłodze w jego pokoju w Nowym Jorku, gdzie zmarł na rozległy atak serca. Przedtem jednak napisał długi list do bliskiego przyjaciela, traktujący o wcześniejszych doświadczeniach: „Wszystko to wydaje się należeć do innej epoki i do innego świata. Stwierdzam, że całe moje zainteresowanie skupia się teraz na czymś innym, na «świecie ducha», i postrzegam wszystko inne jako błahe i bez znaczenia. Rzeczy, które odgrywały tak wielką rolę w przeszłości, nie wydają się już tak ważne. Rzeczy takie jak te Achaana Chaha, nauczyciela buddyjskiego, wydają się pochłaniać całą moją uwagę i tracę smak na inne. Czy to złudzenie? Nie wiem. Lecz przedtem nigdy w życiu nie czułem się tak szczęśliwy, tak wolny...".
    To podsumowuje Tonyego, jaki był — a także jak inni go postrzegali — w jego ostatnim etapie, zanim nas tak nagle opuścił, trzy miesiące przed pięćdziesiątymi szóstymi urodzinami. I już teraz narasta wokół niego literatura, prawdziwa złota legenda, ze świadectwami różnych ludzi rozsianych po całym świecie. Niejedni stwierdzili, że go nigdy nie spotkali, lecz że jego książki wywarły na nich głęboki wpływ. Inni cieszyli się przywilejem bliskiej więzi uczuciowej. Jeszcze inni na krótko tylko doświadczyli jego słowa mówionego.
     Niewielu zgodziłoby się ze wszystkim, co mówił lub czynił, zwłaszcza po tym, jak przekroczył ustalone granice duchowego poszukiwania — ani też Tony nie oczekiwał uległego posłuchu, wręcz przeciwnie. Tym, co pociągało tak wielu w jego osobie i poglądach, było właśnie to, że prowokował wszystkich do zadawania pytań, do poszukiwań, do wydobycia się z utartych schematów myślenia i zachowania, z dala od stereotypów i do ośmielenia się bycia naprawdę sobą — w końcu, do szukania coraz większej autentyczności.
    Niezłomne poszukiwanie autentyczności — w ten sposób była zawsze odbierana wizja Tonyego. I to dawało jego wielopłaszczyznowej osobowości pewną integralność, pewną jedność, która miała swój własny urok i siłę: godziła przeciwieństwa, nie w napięciu, lecz jako harmonijne połączenie. Był bardzo chętny do zawierania przyjaźni, do dzielenia się; a jednak czuło się, że był w nim wymiar, który był poza zasięgiem. Potrafił być duszą towarzystwa, sypiąc niesamowitymi dowcipami, lecz nikt nie był w stanie wątpić w jego niezłomną powagę celu.
     W ciągu tych lat zmieniał się tak bardzo i na tak wiele sposobów, a mimo wszystko były w jego charakterze cechy stałe, które pozostały niezachwiane.
Uderzającym tego przykładem było jego zaangażowanie jako jezuity. Wyszedł daleko poza entuzjastyczną promocję „ćwiczeń duchownych" według oryginalnego zamysłu św. Ignacego — co było siłą przebicia, która zyskała mu międzynarodowe uznanie; w gruncie rzeczy, pod koniec wyszedł daleko poza to, co mogłoby być uznane za duchowość ignacjańską. Lecz nigdy nie zrezygnował ze swojej jezuickiej tożsamości. Nie było w tym oczywiście przymusu; prawdopodobnie nie było to również wyrozumowane. Po prostu tak bardzo czuł się zestrojony z umysłem i sercem Ignacego, ponieważ znał i rozumiał świętego.
    W homilii skierowanej do prowincjałów jezuitów w Indiach w 1983 roku, zanim razem wzięli udział w ostatniej Kongregacji Generalnej, czyli Kapitule Zakonu, podzielił się z nimi refleksją na temat Ignacego, która była bardziej odkryciem samego Tonyego: „Wśród naszych wczesnych Ojców istnieje tradycja, że Bóg dał Ignacemu łaski i charyzmy, które przeznaczył dla Towarzystwa jako całości i dla każdego poszczególnego jezuity. Gdyby mnie poproszono, abym dzisiaj wybrał dla siebie i dla naszego Towarzystwa spośród wielu charyzmatów, które miał Ignacy, bez wahania wybrałbym trzy: jego kontemplację, jego zdolność tworzenia i jego odwagę".

Parmananda R. Dwarkar SJ
4 września 1987

Modlitwa żaby

Gdy brat Bruno modlił się pewnej nocy, w modlitwie przeszkodziło mu rechotanie żaby. Wszystkie próby zignorowania tego dźwięku zawiodły, krzyknął więc głośno przez okno:
— Spokój! Właśnie się modlę.
Ponieważ brat Bruno był święty, jego rozkaz został natychmiast wypełniony. Każde żywe stworzenie zamilkło, aby zapanowała cisza odpowiednia dla modlitewnego skupienia.
Ale wtedy inny dźwięk przeszkodził modłom Brunona — wewnętrzny głos, który rzekł:
— Może Bóg jest tak samo zadowolony z rechotu żaby, jak z psalmów śpiewanych przez ciebie.
— Co może się Bogu podobać w rechotaniu żaby? — pogardliwie odparł Bruno.
Lecz głos nie poddawał się:
— A jak myślisz, dlaczego Bóg wymyślił ten dźwięk?
Bruno postanowił się tego dowiedzieć. Wychylił się więc przez okno i rozkazał:
— Śpiewaj!
Rytmiczne rechotanie żaby wypełniło powietrze wraz ze śmiesznym akompaniamentem wszystkich żab wokół. I kiedy Bruno słuchał ich dźwięku, ich głosy przestały go razić; odkrył, że kiedy już się im nie opierał, to tak naprawdę wzbogaciły one ciszę nocy.
To odkrycie napełniło serce Brunona poczuciem harmonii ze wszechświatem i po raz pierwszy w życiu zrozumiał, co to znaczy modlić się.

'

Szczegółowe Informacje

  • Autor: 

    Anthony de Mello

  • Tytuł oryginału: 

    The Prayer Of The Frog Vol. I and II

  • Liczba stron: 

    448

  • Wymiary: 

    145x205

  • Oprawa: 

    Miękka

  • ISBN: 

    978-83-7785-206-4

  • Tłumacz: 

    Dagmara Gawełda, Barbara Żak

  • Rok wydania: 

    2013

Polecamy
Klienci, którzy kupili ten produkt wybrali również...