Opowieści o mocy
Wczytuję dane...
KOD: 978-83-7510-526-1
Autor: Carlos Castaneda
Koszt wysyłki od: 6.90 PLN
Wydawca: Rebis

Fragment książki Opowieści o mocy

    Była jesień 1971 roku. Nie widziałem don Juana od kilku miesięcy. Sądziłem, że przebywa w domu don Genara w środkowym Meksyku. Zamierzałem go odwiedzić, poczyniłem więc przygotowania do sześcio- lub siedmiodniowej podróży. Jednak wczesnym popołudniem drugiego dnia, powodowany jakimś dziwnym impulsem, zatrzymałem się przy domu don Juana w Sonorze. Zaparkowałem samochód i pozostały kawałek przeszedłem na piechotę. Ku mojemu zdziwieniu, zastałem go w domu.
- Don Juan! Nie spodziewałem się, że cię tutaj znajdę - powiedziałem.
    Roześmiał się. Moje zaskoczenie rozbawiło go. Siedział przed frontowymi drzwiami na pustej skrzynce na mleko. Wyglądało, jakby na mnie czekał. W sposobie, w jaki mnie powitał, ujawniała się radość z poczucia osiągniętego celu. Zdjął kapelusz i wykonał nim zamaszysty, komiczny gest. Potem włożył go z powrotem i zasalutował. Siedział na skrzynce jak na siodle, opierając się o ścianę.
- Siadaj, siadaj - zaprosił jowialnie. - Miło cię znowu widzieć.
- Jechałbym na darmo cały ten kawał drogi do don Genara - stwierdziłem. - A potem musiałbym wracać do Los Angeles. Dzięki temu, że cię tutaj znalazłem, oszczędziłem sobie dobrych kilku dni jazdy.
- I tak udałoby ci się mnie znaleźć - odparł tajemniczo - ale powiedzmy, że jesteś mi winien te sześć dni, których byś potrzebował, żeby tam dotrzeć.   Powinieneś wykorzystać ten czas na coś bardziej interesującego niż naciskanie pedału gazu w samochodzie.
   W uśmiechu don Juana pojawiła się jakaś obietnica. Udzielił mi się jego dobry nastrój.
- A gdzie twoje przybory do pisania? - zapytał.
    Odpowiedziałem, że zostawiłem je w samochodzie. Don Juan uznał, że wyglądam bez nich nienaturalnie i kazał mi po nie iść.
- Skończyłem pisać książkę - stwierdziłem.
    Obrzucił mnie długim, dziwnym spojrzeniem wywołującym swędzenie w dołku. Poczułem, jakby jakimś miękkim przedmiotem naciskał mnie w okolicy pępka. Zrobiło mi się niedobrze. Gdy don Juan odwrócił po chwili głowę, odzyskałem dobre samopoczucie.
    Chciałem porozmawiać o mojej książce, ale on uśmiechnął się i wykonał gest dający mi do zrozumienia, że nie chce, abym o tym mówił. Był w uroczym, beztroskim nastroju. Natychmiast wciągnął mnie w niezobowiązującą rozmowę o ludziach i bieżących wydarzeniach.
    W końcu udało mi się skierować konwersację na interesujący mnie temat. Najpierw stwierdziłem, że po przejrzeniu wczesnych notatek zdałem sobie sprawę, że już od samego początku naszej znajomości przekazywał mi szczegółowy opis świata czarowników. W świetle tego, co mówił mi na tamtym etapie, zacząłem podawać w wątpliwość rolę roślin halucynogennych.
- Dlaczego tyle razy kazałeś mi zażywać rośliny mocy? - zapytałem.
Zaśmiał się i łagodnie wytłumaczył:
- Bo jesteś głupi.
   Od razu usłyszałem, co powiedział, ale chcąc się upewnić, udałem, że nie zrozumiałem.
- Proszę? - zapytałem.
- Wiesz, co powiedziałem - odparł i podniósł się. Przechodząc, poklepał mnie po głowie. - Jesteś dość niemrawy - stwierdził - nie miałem innego sposobu, żeby tobą wstrząsnąć.
- Więc to wszystko nie było konieczne? - zapytałem.
- W twoim przypadku było. Jednak niektórzy ludzie tego nie potrzebują.
    Stanął obok mnie, patrząc na wierzchołki krzaków rosnących po lewej stronie domu. Potem znowu usiadł i zaczął mówić o swoim drugim uczniu, Eligiu.   Powiedział, że od kiedy został jego uczniem, tylko raz zażywał rośliny psychotropowe, a jednak uzyskał chyba wyższy stopień zaawansowania niż ja.
- Wrażliwość stanowi cechę wrodzoną niektórych ludzi - powiedział. - Ale nie twoją. Moją też nie. W ostatecznym rozrachunku nie znaczy jednak zbyt wiele.
- Wobec tego co ma znaczenie? - zapytałem.
   Zdawał się szukać właściwej odpowiedzi.
- Liczy się to, że wojownik jest nieskazitelny - powiedział w końcu. - Ale to tylko gadanie, szukanie celu po omacku. Osiągnąłeś już kilka umiejętności czarownika i myślę, że nadszedł czas, aby wspomnieć o tym, co ma największe znaczenie. Wobec tego powiem ci, że dla wojownika najważniejsze jest odkrycie pełni samego siebie.
- Co to jest pełnia samego siebie, don Juanie?

Szczegółowe Informacje

  • Autor: 

    Carlos Castaneda

  • Tytuł oryginału: 

    Tales of Power

  • Liczba stron: 

    325

  • Wymiary: 

    130x200

  • Oprawa: 

    Twarda

  • ISBN: 

    978-83-7510-526-1

  • Tłumacz: 

    Monika Pilarska, Zbigniew Zagajewski

  • Rok wydania: 

    2010

Polecamy
Klienci, którzy kupili ten produkt wybrali również...