100 Pytań Mojego Dziecka
loadingimg

Wczytuję dane...
100 pytań mojego dziecka
    •  
    • poprzedni
    • następny
    •  
Cena:19,90 PLN
29,90 PLN
Oszczędzasz: 10.00 PLN
Koszt wysyłki od: 5.90 PLN
Dajemy Ci 30-dniową gwarancję zwrotu zakupionego towaru!
Produkt dostępny!
  • Wydawca: Książnica
  • KOD: 978-83-245-7683-8
  • Autor: Mallika Chopra
średnia: 4.5  ocen: 4
Polecamy
  • Opis Produktu
  • Szczegółowe informacje

Wprowadzenie do książki

100 pytań mojego dziecka

  Jednym z podstawowych ludzkich instynktów jest pragnienie wiedzy. Chcemy wiedzieć jak najwięcej o sobie, o tym, co łączy nas z innymi, oraz o otaczającym nas świecie.
   Pytać zaczynamy z chwilą, gdy stajemy się świadomi swego istnienia. Nie ma na Ziemi dziecka, które nie zadałoby pytań, jakie od mileniów trapią filozofów. Gdzie byłem, zanim się urodziłem? Dokąd po śmierci idą ludzie i zwierzęta? Czemu tęcza jest kolorowa? Dlaczego mnie kochasz? Co mnie raduje? Co mnie smuci?
   Zdolność do układania pytań pojawia się bardzo wcześnie i prawdopodobnie zanika jako ostatnia. Umiejętność ta jest kluczem do wiedzy, do zrozumienia, do intuicji, wyobraźni, kreatywności; to dzięki niej nasze dobre chęci przeistaczają się w czyny, a podejmowane decyzje są w pełni świadome. Jeśli dziecko zadaje pytanie i napotyka mur obojętności i milczenia, traci szansę na pełny rozwój i staje się ofiarą społecznego marazmu, co w najlepszym razie skutkuje bardzo przyziemną egzystencją.
   W wielu tradycjach pojawia się sformułowanie: „Proście, a będzie wam dane”, które mogłoby również brzmieć: „Pytajcie, a uzyskacie odpowiedzi”. Kogo zatem pytać? Siebie w pierwszym rzędzie, dalej tych, których szanujemy i podziwiamy i którym ufamy, a nawet tych, o których wiemy, że ich światopogląd znacznie się różni od naszego. Dopiero zebrawszy wszystkie odpowiedzi — całe ich spektrum — można pokusić się o odszukanie w głębi siebie ostatecznej prawdy.
   Nie istnieje chyba ważniejsza rola rodzica aniżeli ta, by zachęcać dzieci do ciągłego zadawania pytań, samemu wątpiąc przez cały czas i podważając także to, co wydaje się oczywiste. Wierzę, że najgłębsze pokłady naszych dusz zawierają odpowiedzi na wszystkie pytania. Ze dzięki tej uniwersalnej wiedzy podejmujemy włas'ciwe decyzje we właściwym momencie i pozostajemy elastyczni w obliczu tego, co przynosi nam życie. Jednakże nie tylko dusza nieużywanego żelazka rdzewieje — to samo grozi naszym duszom, jeśli pozbawimy je odżywczych pytań. Kim jestem? Po co jestem? Jakie są moje pragnienia? W jaki sposób mogę przyczynić się do polepszenia świata? Które chwile mojego życia są mi najdroższe? Kto spośród postaci historycznych, mitologicznych i nazywanych bóstwami jest mi najbliższy? Jakich cech charakteru poszukuję w osobie, która ma zostać moim przyjacielem? Jakie talenty przejawiam? Jakie są moje wady i zalety? Czy potrafię dawać, a nie tylko brać? Te i inne pytania nadają sens naszemu życiu, osadzają je w o wiele szerszym kontekście.
   Kiedy moje dzieci (w tym Mallika, autorka niniejszej książki) były małe, często czytywałem im różne opowieści, bajki i mity. Miałem w zwyczaju przerywać lekturę w najciekawszym momencie — mówiłem wtedy, że dokończymy nazajutrz, ale będziemy zadawać pytania, na których obmyślenie dawałem całą dobę. Zarówno ja, jak i moja żona nie mogliśmy wyjść z podziwu nad dziecięcą wyobraźnią. Nieraz zdarzało się, że zakończenie opowieści sprowokowane lawiną pytań było o wiele bardziej fascynujące aniżeli faktyczne.
    Nasze życie także jest opowieścią, a my jesteśmy jej narratorami. Jeżeli nie będziemy zadawać pytań, opowiadana przez nas historia stanie się trywialna i do bólu przewidywalna. Zwyczajna. Im częściej pytamy siebie i innych, tym szerzej otwierają nam się oczy na możliwości, jakie niesie nasza egzystencja, tym większą zyskujemy wolność i stajemy się bardziej twórczy. Nasze życie zamienia się w przygodę przepełnioną magią i oświeceniem.
W dzisiejszych czasach wiemy już, że nauki empiryczne nie są w stanie całkowicie wyjaśnić natury świata. Zadając odpowiednie pytania i szukając odpowiedzi, pomagamy przeniknąć tajemnicę wszechświata. To my — mocą naszych umysłów i siłą ducha — poszerzamy granice wiedzy. A że człowiek jest nierozdzielną częścią tego, co go otacza, przede wszystkim powinien pytać o własną naturę. Jak powiedział najwybitniejszy poeta suficki:

Ten wszechświat nie jest poza tobą.
Wejrzyj do swego wnętrza.


   W książce, którą trzymacie w rękach, Mallika poddaje analizie pytania, jakie zadały jej córki. W niektórych rozpoznacie echa własnych pytań z dzieciństwa bądź też usłyszanych od waszych dzieci, inne zaskoczą was całkowicie, jako że po raz pierwszy zadała je Tara albo Leela. Chwila zastanowienia nad jednymi i drugimi budzi do życia nową rzeczywistość, w której wszystko jest możliwe.
   Obowiązkiem każdego rodzica jest zachęcać dzieci do stawiania nawet najbardziej szalonych pytań i wspólnie poszukiwać odpowiedzi — zawsze z otwartym umysłem gotowym przyjąć zupełnie nową jej wersję, znacznie się różniącą od tej bezpiecznej, utartej. Będąc ojcem i dziadkiem, nie mogę nie żywić nadziei, że lektura tej książki — umożliwiającej zanurzenie się w geniusz przyrodzony dziecięctwu i nieskończony potencjał każdego malucha — sprawi czytelnikom tyle samo przyjemności co mnie i będzie dla nich równie jak dla mnie interesującą nauką.

Deepak Chopra

Czemu nikt nie chce się ze mną bawić?

   Aż nazbyt często słyszę pytania, które łamią mi serce. Pytania świadczące o tym, że moje dziecko czuje się niepewnie albo że pragnie czegoś, czego ja nie jestem w stanie mu zapewnić. „Dlaczego ona nie chce siedzieć ze mną? Dlaczego inne dzieci się ze mnie śmieją? Czemu nikt nie chce się ze mną bawić?”
   W większości wypadków mają one słuszne podstawy. Dzieci lubią się jednego dnia, a drugiego już się nienawidzą. Tara także jest zmienna. Wczoraj prosiła przedszkolankę, by mogła usiąść z tą a nie inną koleżanką, lecz dzisiaj nie chce z nią nawet rozmawiać. Dziewczynka czuje się odrzucona, a co gorsza — nie wie, z jakiego powodu. Takie sytuacje na ogół kończą się łzami obu stron, tej urażonej i tej zapamiętałej w nowym postanowieniu, że już nigdy, ale to nigdy nie będzie zadawać się ze skarżypytą. Dorośli próbują ingerować, tłumaczyć i przepraszać w imieniu uparciucha, równocześnie pocieszając swoje dziecko, które w rzeczywistości jest sprawcą całego zamieszania. Będąc matką dwu córeczek, przechodziłam przez to wielokrotnie i za każdym razem zazdrościłam wyczucia przedszkolankom, które umieją się znaleźć między młotem a kowadłem i przy tym jeszcze czegoś dzieci nauczyć.
    Nieustannie przypominają, że trzeba być dla innych miłym, chwalą za grzeczne zachowanie i tłumaczą, dlaczego nieładnie jest postępować samolubnie albo tak, że w efekcie rani się czyjeś uczucia. Używają prostych, lecz skutecznych metod, posługując się specjalnym językiem, w którym zasadniczą rolę odgrywają słowa pocieszenia, pytania niosące wyzwanie oraz pochwały. Przysłuchując się przedszkolankom, niejednego się nauczyłam.
    Niestety dzieci z natury są podłe wobec siebie. Dość wcześnie spostrzegają, że mogą manipulować innymi, naciskając odpowiednie guziki, i radośnie z tego korzystają, nieraz przekraczając wszelkie granice. Jak zatem mam uodpornić swoje córki na nieprzychylne komentarze i wrogie zachowania? Jak wpoić im, że ich wewnętrzne piękno i dobro są samoistne i nie wymagają potwierdzenia u innych?
    Kiedy Tara żali mi się, że nikt nie chce się z nią bawić, pytam: „Chodzi ci o to, że dzieci nie chcą się z tobą bawić, czy o to, że ty chcesz się z nimi bawić w coś innego?”. Bardzo często okazuje się, że chodzi o to drugie — na przykład Tara chciałaby bawić się lalkami, podczas gdy grupa jej koleżanek akurat bawi się piłką — i moje proste w gruncie rzeczy pytanie pomaga Tarze zrozumieć, że nie jest ofiarą, nad którą trzeba się użalać, tylko zwyczajnie nie dostaje tego, czego w danym momencie chciałaby najbardziej. Wtedy wystarczy, że zaproponuję, by najpierw pobawiła się zgodnie piłką, a potem na pewno któraś z dziewczynek pobawi się z nią lalkami.
    Jeśli się okazuje, że jakaś koleżanka nie chce z nią usiąść, tłumaczę, że widać dziewczynka ma ochotę usiąść z kimś innym, w czym nie ma nic złego. Jest to pierwsza lekcja tego, że nie zawsze najważniejsze jest to, czego m y chcemy, że trzeba brać pod uwagę uczucia i pragnienia innych. Staram się przy tym zapewnić córkę, że na pewno jest wiele dzieci, które chciałyby usiąść z nią, a jeśli akurat jestem w przedszkolu, proszę, by usiadła ze mną. 
    W najtrudniejszych sytuacjach — kiedy ktoś naprawdę ją zranił — w pierwszej kolejności przytulam ją i zapewniam, że kocham ją jak nikogo innego na świecie. Potem staram się wyjaśnić, że ludzie, którzy ranią innych, tak naprawdę robią krzywdę samym sobie. „Jeśli ktoś zachowuje się brzydko wobec ciebie” — mówię — „to nie twoja wina. Nie powinnaś się tym przejmować. Jeśli chcesz, możesz być dla tej osoby miła, żeby poczuła się lepiej, albo możesz ją po prostu zignorować”.
    Prawda jest taka, że żaden rodzic nie jest w stanie uchronić swego dziecka przed zranieniem przez innych. Jednakże jeśli zadajemy sobie trud i rozmawiamy z dzieckiem o tym, co je trapi, jeśli udzielamy mądrych rad, istnieje szansa, że w przyszłości samo sobie poradzi w podobnych sytuacjach i obejdzie się bez poważniejszych urazów.

    • Autor: 
    • 978-83-245-7683-8
    • Tytuł oryginału: 
    • 100 questions from my child
    • Liczba stron: 
    • 246
    • Wymiary: 
    • 190x190
    • Oprawa: 
    • Twarda
    • ISBN: 
    • 978-83-245-7683-8
    • Tłumacz: 
    • Urszula Gardner
    • Rok wydania: 
    • 2008