Jak wykorzystać ciemną stronę
Wczytuję dane...
KOD: 978-83-7377-495-7
Autor: Debbie Ford
Koszt wysyłki od: 4.90 PLN

Wprowadzenie do książki

Jak wykorzystać ciemną stronę

    Praca nad cieniem towarzyszy nam od zarania dziejów. Stanowi esencję religijnego impulsu, w ramach którego tradycyjnie poszukiwaliśmy równowagi pomiędzy światłem a mrokiem. Pamiętasz Lucyfera, swego czasu najjaśniejszego z aniołów? Upadł, a ta sama pokusa czyha na każdego z nas. Jesteśmy nieustannie wzywani do uświadomienia sobie moralnych reperkusji własnych działań, w przeciwnym bowiem razie znajdziemy się pod wpływem mrocznej strony.
     O nieprzemijalności pracy nad cieniem przypomniał mi niedawno jeden z uczestników spotkania w Minneapolis, który to po zakończeniu przeze mnie wykładu na temat cienia zapytał: „Czy nie wlewa pan po prostu dojrzałego wina do nowych bukłaków?”.
„Cóż, w gruncie rzeczy na to wygląda” – odparłem, poniekąd zdziwiony takim porównaniem. „Wszystkie nasze tradycje religijne zawierają w sobie pierwiastek mrocznej strony. Ale nieustannie potrzebujemy nowych pojemników i nowego języka, współczesnego ludzkim problemom. Tak, to prawda” – powtórzyłem – „praca nad cieniem to dojrzałe wino”.
     Osoba, która zadała mi to pytanie, przypomniała mi o tych wszystkich klientach, którzy przez lata mierzyli się z cieniem w moim gabinecie. Każde kolejne pokolenie potrzebuje nowych sposobów, aby opowiadać o cieniu, tak tym pozytywnym, jak i negatywnym. Mrok nie oznacza jedynie tego drugiego, odnosi się bowiem do rzeczy ukrytych przed światłem naszej świadomości. Pierwszą fazą terapii jest spowiedź, w trakcie której, podobnie jak to się dzieje podczas spowiedzi w Kościele katolickim, słuchamy o porażkach i złych uczynkach, o tym, co doprowadziło do obecnej opłakanej sytuacji lub jak to ktoś nie potrafił zdać sobie sprawy z własnego pozytywnego potencjału. Mamy nadać realny wymiar i znaczenie temu, co pomoże klientowi rozwiązać jego problem; co pomoże mu stać się bardziej świadomym negowanych cząstek siebie. Bo największym grzechem może być niewłaściwie przeżyte życie.
     Wtedy, w Minnesocie, przypomniały mi się także słowa wybitnego szwajcarskiego psychologa C.G. Junga, który w swojej książce z 1937 roku pt. „Psychologia a religia” napisał, że „jeśli mamy pojąć kwestie dotyczące religii, to zdać się już prawdopodobnie możemy jedynie na podejście psychologiczne. Dlatego właśnie staram się na nowo przetopić pewne zastałe konstrukcje myślowe i przelać je w matrycę natychmiastowego doświadczenia”.
     Taką właśnie matrycę stanowi koncepcja cienia. To sposób na symboliczne przedstawienie bezpańskiej części osobowości i nadanie jej realnego wymiaru, pojmowanie nieznanych nam cząstek nas samych i mówienie o nich. Cień, nieustannie zmieniający kształt w świetle naszej świadomości-ego, jest aspektem, którego nie wydobywamy w pełni na powierzchnię. Jako jednostki przynależące do określonej kultury nieustannie wybieramy i zmieniamy doświadczenia, tworząc bazujący na ego ideał siebie samych i świata. Im usilniej poszukujemy światła, tym gęstszy staje się cień.
    Znamy go pod wieloma imionami: jako mroczną stronę, al-ter ego, niższe ja, tego drugiego, sobowtóra, mrocznego bliźniaka, ja, którego się wyparliśmy, które stłumiliśmy, itd. Mówimy o zmierzeniu się z własnymi demonami, zmaganiach z diabłem (to on kazał mi to zrobić), o zstąpieniu do podziemnego świata, ciemnej nocy duszy, kryzysie wieku średniego.
     Geneza cienia sięga najwcześniejszej formy wyzwolenia się naszego „ja” od wspólnej świadomości, z której wszyscy się wywodzimy. Tworzenie się cienia przebiega równolegle do rozwoju ego. Wszystko to, co nie pasuje do rozwijającego się ideału ego – nasze wyidealizowane postrzeganie samych siebie wzmacniane indywidualnie przez rodzinę i kulturę – staje się cieniem. Poeta i pisarz Robert Bly nazywa go „torbą, którą za sobą targamy”. „Do dwudziestego roku życia zastanawiamy się, co w tej torbie umieścić” – mawia Bly – „zaś przez resztę życia staramy się to wszystko z niej wydobyć”.
     „Wolisz być całością, czy być dobrym?” – pytał Jung, człowiek odpowiedzialny za ukucie poetyckiego terminu „cień” i ukształtowanie tej idei dla naszej epoki. Jung szczególną uwagę zwracał na integrację cienia, która w jego opinii stanowiła inicjację do życia psychologicznego – jak to nazywał, egzamin czeladniczy – najbardziej podstawową świadomość służącą naszej samorealizacji. „Uświadomienie sobie istnienia cienia stanowi przede wszystkim problem natury praktycznej” – mawiał – „którego nie należy traktować jako czynności intelektualnej, bardziej bowiem przypomina cierpienie i pasję dotykające całej osoby”.
     W książce Jak wykorzystać ciemną stronę Debbie Ford w przejrzysty sposób wyjaśnia, że praca nad cieniem dotyczy nieustającego procesu prowadzącego do zbliżenia, zrównoważenia i uzdrowienia rozdarcia pomiędzy naszą świadomą wizją nas samych a tym wszystkim, czym jesteśmy bądź czym być możemy. Podobnie jak w przypadku buddyjskiej „drogi środka”, również integracja cienia skutkuje jednoczącą świadomością pozwalającą nam osłabić hamujący lub destrukcyjny potencjał cienia oraz uwolnić energię życiową uwięzioną w pozorach i pozach, których używamy, aby ukryć te cząstki nas samych, których u siebie nie akceptujemy. Płynące z tego korzyści nie dotyczą jedynie jednostek, mogą się bowiem przysłużyć większemu wspólnemu dobru. Jeśli równoważymy napięcia powstałe w naszym własnym ogrodzie, efekty przeniosą się na pola całej ziemi.
     Nie powinniśmy zbyt dosłownie traktować książki podejmującej temat cienia. To okupiony ciężkim wysiłkiem dar, skarb wyszarpany bogom nierzadko kosztem wielkiej, bohaterskiej ofiary. Praca traktująca o cieniu służyć ma nie tylko naszemu umysłowi, bowiem przekazane w niej treści najlepiej zrozumiane zostaną przez nasze serce i wyobraźnię.
    Jak wykorzystać ciemną stronę? to dojrzałe wino w nowych bukłakach. Zachowało przyjemny smak i bukiet. Wlane zostało we współczesny proces integracji cienia, dopasowany do naszych czasów. Powinniśmy posłuchać Debbie Ford i już na wstępie poświęcić własną pracę nad cieniem jako ofiarę złożoną temu, co w nas najwspanialsze: miłości, współczuciu, dziełu serca. Jak przypomina nam I Ching, Księga Przemian:

Jedynie wtedy, gdy będziesz mieć odwagę
stawić czoła rzeczywistości w jej prawdziwej postaci,
nie zwodząc się, nie mamiąc,
wydarzenia przyniosą ze sobą światło,
dzięki któremu rozpoznasz ścieżkę prowadzącą
do sukcesu.

I Ching,
Heksagram 5, Hsu,
Oczekiwanie (Posilenie się)

– Jeremiah Abrams

„Pojąłem, jak wielkie znaczenie ma prowadzenie integralnego życia. Jak ważne jest dostrzeżenie, a w następnej kolejności zmieszanie wszystkich aspektów mojej osoby – w równym stopniu tych, które tak ja, jak i inni nazywamy pozytywnymi i negatywnymi – tworząc większą Całość.
Dzięki temu nareszcie zaprzyjaźniłem się z sobą samym. Ale jak długo to trwało! O ile krótszy byłby to proces, gdybym mógł się wcześniej zapoznać z głębokimi przemyśleniami i cudowną wiedzą, jakiej dano wyraz w książce Jak wykorzystać ciemną stronę.
Przeczytaj ją uważnie. Zrób to raz, a potem raz jeszcze. A na dokładkę jeszcze po raz trzeci. Rzucam ci wyzwanie”.
– Neale Donald Walsch

„Droga prowadząca ku oświeceniu zawiera w sobie nie tylko poszukiwanie boskiej cząstki, ale także całkowitą akceptację własnego cienia. W swojej wnikliwej pracy Debbie Ford w metodyczny sposób nakreśla ścieżkę prowadzącą ku osiągnięciu pełni i przemianie”.
– Deepak Chopra

„Dzięki pracy nad sobą oraz wewnętrznej wędrówce Debbie Ford zrozumiała, że życie odzwierciedla nasz stosunek do samych siebie. Książka Jak wykorzystać ciemną stronę stanowi poparte jasnymi, prostymi radami zaproszenie na wyprawę ku wielkiemu dziełu zaakceptowania wszystkich aspektów naszej osoby”.
– John Welwood

Szczegółowe Informacje

  • Autor: 

    Debbie Ford

  • Tytuł oryginału: 

    The Dark Side of the Light Chasers

  • Liczba stron: 

    224

  • Wymiary: 

    145x205

  • Oprawa: 

    Miękka

  • ISBN: 

    978-83-7377-495-7

  • Tłumacz: 

    Grzegorz Ciecieląg

  • Rok wydania: 

    2011

Polecamy