Wczytuję dane...
KOD: 978-83-7579-267-6
Autor: Robert A. Monroe
Dostępność: 24 godzin
Koszt wysyłki od: 6.90 PLN
Wydawca: Galaktyka

Wprowadzenie do książki

Podróże poza ciałem

   OD UKOŃCZENIA PRACY nad Podróżami poza ciałem wiele wydarzyło się zarówno na świecie, jak i w moim życiu osobistym.

   Najbardziej interesującym doświadczeniem było publiczne zakwalifikowanie mnie jako członka wysoce podejrzanej grupy określanej mianem mediów, zmysłowców, szarlatanów lub — bardziej generalnie - parapsychologów. Publikacja książki po prostu zdmuchnęła mój wizerunek poważnego, odpowiedzialnego biznesmena. Jednakże pojawienie się Podróży... na rynku wydawniczym miało też swoje dobre strony, często całkowicie nieoczekiwane, a wiele obaw zostało dzięki niej rozproszonych.
   Na przykład fakt, że byłem (i wciąż jestem) dobrze prosperującym i aktywnym człowiekiem interesu, w dużym stopniu zaważył na poważnym podejściu do zawartego w niej materiału.
    Powinienem był także przejawiać więcej pewności siebie i wiary w to, co znam. Zawsze twierdziłem, że handel i przemysł dotyczą „czegoś cennego", nie zwracając szczególnej uwagi na pochodzenie tego czegoś. „Jeżeli działa, to stosuj to" - mawiałem. Obawiałem się jednak reakcji, jaką książka mogła wywołać u członków zarządu korporacji, której jestem prezesem. (Kto bowiem chciałby zlecać przeprowadzanie wielomilionowych operacji takiej chimerycznej osobie!) Po opublikowaniu książki Podróże poza ciałem, na pierwszym posiedzeniu zarządu w Fort Lauderdale na Florydzie, nikt o niej nie wspomniał. Ja także nie. Lecz kiedy w drodze na obiad przepływaliśmy przez kanałjachtem należącym do przewodniczącego zarządu, w pewnej chwili z kabiny wyszła jego żona z egzemplarzem Podróży... w ręce.
   - Czy mógłbyś dać mi autograf, Bob? - zapytała. Spełniłem jej prośbę, chociaż z odrobiną zakłopotania i zaskoczenia. Okazało się jednak, że moje obawy były niepotrzebne.
  - Interesująca książka - powiedział przewodniczący przez ramię, kierując jacht do nabrzeża. - Moja żona jest całkiem niezłym medium. Nigdy nie podejmuję poważniejszych decyzji bez konsultacji z nią. I wiesz - to rzeczywiście pomaga.
   Nie poproszono mnie więc o złożenie rezygnacji, jak się tego obawiałem. To publiczne ujawnienie prywatnej strony mojego życia nie miało także większego wpływu na kontakty handlowe. Zamiast tego, nieoczekiwanie otworzyły się przede mną nowe drogi. Bo i któż mógłby przypuszczać, że o doznaniach poza ciałem będę mówił w tak szacownej i konserwatywnej instytucji, jaką jest Smithsonian Institute? Ajednak tak się stało.
  Twierdzono, iż Podróże poza Ciałem są książką wyprzedzającą swój czas, że zawarty w niej materiał dopiero teraz może się spotkać ze szczerym i poważnym zainteresowaniem. Może to i prawda, lecz co właściwie spowodowało taką zmianę w ciągu czterech zaledwie lat? Czasami myślę, że książka Podróże poza ciałem była swego rodzaju katalizatorem, który wyzwolił reakcję łańcuchową. Początkiem było proste twierdzenie, iż doznania parapsychiczne nie są rzeczą niezwykłą i naturalne jest traktowanie ich jak czegoś, czego współczesna nauka nie jest jeszcze w stanie zmierzyć ani powtórzyć. Życie poza życiem jest właściwie jednym z takich doznań.
   Inna decyzja dotyczyła czasu publikacji Podróży poza ciałem. Otóż sądziłem, że mój świadomy umysł lub jaźń nie ma jeszcze dostatecznego doświadczenia czy treningu, aby kontrolować takie „niefizyczne wycieczki". Po pierwsze, było to spowodowane nudą i irytacją testami typu „stąd tam i z powrotem w naszym świecie fizycznym". Kto chciałby poświęcać godzinę dziennie na przygotowania (nastawiać instrumenty, wytwarzać stan konieczny do oddzielenia), aby przejść się jedynie od sypialni do kuchni (od Wirginii do Kalifornii lub Kansas). Po drugie, wiele podróży odbywało się poza świadomym rozumieniem tego faktu i kontrolą, co wskazywałoby, że moje świadome fizyczne „ja" miało bardzo ograniczone pojęcie, gdzie się udaje i co robi.
    Powziąłem więc ważną decyzję. W większości przypadków świadomie oddzielałem się od ciała, po czym przekazywałem dalsze kierowanie akcją mojej totalnej jaźni (duszy?). Moja świadomość także wybierała się na te wycieczki, po prostu jako część całości. Rezultaty były ekstatyczne, pouczające, zagmatwane, przerażające, niosące otuchę - były też inne, leżące poza moją zdolnością pojmowania, lecz najwyraźniej stanowiące pewien program edukacyjny, jaki przyswajam sobie stopniowo, kawałek po kawałku. Być może będzie trzeba olbrzymiej zmiany w świadomości, aby zredukować ten materiał do praktycznego poziomu „czegoś wartościowego".
    Cóż to oznacza? Może to, że podczas życia fizycznego zachodzi taka zmiana w świadomości? A może ma to miejsce później, w jakiejś innej rzeczywistości? Kim są ci Nauczyciele czy Pomocnicy?
   Stopniowo zaczynamy już zbliżać się do odpowiedzi na te pytania poprzez nasze badania w instytucie. Tak, to prawda - badania naukowe nad tym zjawiskiem stały się faktem od 1972 roku.
   Nasza działalność zwróciła na siebie uwagę i zaowocowała współpracą lekarzy, psychologów, biochemików, inżynierów, wychowawców, przewodniczących korporacji i statystyków, z których wielu znalazło miejsce w naszej radzie. Otrzymaliśmy przeszło jedenaście tysięcy doniesień o podobnych doznaniach i w większości z nich przeważało uczucie ulgi, że o sekrecie można już rozmawiać bez obawy posądzenia o utratę równowagi psychicznej. Tak więc podstawowy cel Podróży poza ciałem został osiągnięty. W naszym programie badawczym i treningowym wzięło do tej pory udział przeszło siedemset osób. Pierwszy zespół badaczy liczy sześciu członków. Na szkolenie czeka pięćdziesiąt osób, a liczba ich wzrasta z dnia na dzień. W niedalekiej przyszłości mamy nadzieję na uzyskanie większej siedziby, większej ilości niezbędnego sprzętu i wykwalifikowanych pracowników, co pozwoli nam nadrobić wszelkie zaległości i rozszerzyć program badań. Jednak nawet w tym roku programy szkoleniowe i naukowe stoją na poziomie mogącym przynieść chlubę niejednemu uniwersytetowi.
   Tymczasem zespół uzyskuje dane o wiele szybciej niż możemy je przeanalizować. Zaś znaczenie tego, co do tej pory udało nam się usystematyzować, jest ogromne. Fakt, iż cała szóstka badaczy jest w swych doniesieniach zazwyczaj zgodna - nie są oni świadomi swoich wzajemnych doświadczeń, prócz sytuacji, kiedy działają wspólnie - stanowił prawdziwy wstrząs dla tych, którzy opracowywali otrzymany tą drogą materiał. Szczegóły opiszę w kolejnej książce. To wszystko, co wydarzyło się w ciągu czterech lat od chwili pierwszej publikacji 
   Przed obecnym wznowieniem książka została przeze mnie bardzo uważnie przejrzana. Jestem szczęśliwy, mogąc stwierdzić, iż w świetle późniejszych doświadczeń niczego nie musiałem w niej zmieniać. Podstawowe założenia są wciąż takie same.
   A z punktu widzenia przeprowadzonych wtedy eksperymentów jest ona w dalszym ciągu aktualna. Jedno wiemy na pewno -odczytanie poniższych słów przez wasze lewe półkule mózgowe jest już pierwszym stadium filtracji.

Robert A. Monroe

Szczegółowe Informacje

  • Autor: 

    Robert A. Monroe

  • Tytuł oryginału: 

    Journeys of the body

  • Liczba stron: 

    238

  • Wymiary: 

    150x210

  • Oprawa: 

    Miękka

  • ISBN: 

    978-83-7579-267-6

  • Rok wydania: 

    2013

Polecamy
Klienci, którzy kupili ten produkt wybrali również...