Wczytuję dane...
KOD: 978-83-62829-27-9T
Autor: Evelin Kirkilionis
Dostępność: 24 godzin
Koszt wysyłki od: 7.90 PLN
Wydawca: Mamania

Wprowadzenie do książki

Dobrze nosić

   Praktyczny przewodnik po świecie chust i nosideł Niemowlę zapakowane w chustę albo ’ wiązane czy zapinane nosidło nie jest już dzisiaj niemal niczym nadzwyczajnym. Zalety tego „środka transportu” dla dzieci są niezaprzeczalne. W mgnieniu oka w górę i w dół po schodach, nieograniczone spacery w terenie, swoboda w targowym tłumie bez wiecznego „Przepraszam, czy mogę przejść?” i natarczywych spojrzeń, odprowadzających wózek przedzierający się krótkimi zrywami przez tłum. Nie musisz czuć się przeszkodą podczas wsiadania do autobusu, a kółka wózka nie wplątują się w kółka innych pojazdów ustawionych w przepełnionej „przestrzeni wózkowej” w tramwaju. Łatwiej rozwiązać wiele mniejszych i większych codziennych problemów. Dla wielu matek noszenie dziecka okazało się prawdziwą strategią przetrwania, pozwalającą choć w połowie sprostać codziennym wyzwaniom. W końcu rodzinne życie nie składa się na co dzień wyłącznie z opieki nad dziećmi, nawet jeśli tylko dla jednej osoby to praca na pełen etat.
    A do tego to poczucie błogiej bliskości — i to dla obu stron. Nosić dziecko tak blisko ciała to nie tylko dostrzegać jego ciepło i każdy ruch, ale też bezpośrednio wyczuwać chwilowy nastrój. A maluch czuje się dobrze, tak blisko swojej „bezpiecznej bazy”. I ani piśnie, niech tylko zejdzie po schodach na świeże powietrze, i już słychać co najwyżej jakieś ukontentowane chrząknięcie, brzmiące trochę jak „No wreszcie”, zanim rozkosznie odpłynie w sen.
   Kontakt fizyczny i bliskość na pewno są ważne dla niemowląt, ale czy cały ten hałas wokół bezpieczeństwa i bliskości nie jest czasem trochę przesadzony? W końcu od dziesiątek lat dzieci chowały się w wózkach i wyrastały na ludzi — prawda? Nawet jeśli położna tak podkreślała, jak ważny jest kontakt fizyczny i tak zachwalała właśnie to wiązanie, w którym maluch siedzi z przodu mocno przytulony. Taka masa materiału, krzyżująca się wzdłuż i wszerz, niczym sarong na chłodne szerokości geograficzne, to wydaje się dość skomplikowane. Kompaktowe nosidło może byłoby lepsze, ale tyle się słyszy najróżniejszych komentarzy. No i tak od samego początku w pionie — czy tak w ogóle można? Może na początek lepsze będzie wiązanie w pozycji leżącej, z taką ogromną ilością materiału - jak to właściwie dobrze zawiązać? I od kiedy mogę nosić dziecko w takiej czy innej pozycji, żeby nie zrobić czegoś źle?
   Sprzeczne wrażenia i uwagi, pytanie za zwtaniem - jak, od kiedy i właściwie po co - towarzyszą zagadnieniu „noszenia dzieci” odkąd metoda ta weszła do kanonu „nowoczesnej opieki nad dziećmi”. Mimo że noszenie straciło w międzyczasie wydźwięk alternatywnego kontrprogramu, stojącego w sprzeczności z tradycyjnym pchaniem wózka, i mimo że chusty i nosidła dostępne są dziś niemal w każdym sklepie z artykułami dziecięcymi, ten nowo odkryty — choć również w naszym kręgu kulturowym właściwie prastary — sposób sprawowania opieki i transportu dzieci wciąż nie jest pozbawiony kontrowersji. Również dzisiaj rodziców chcących nosić dzieci wciąż niepokoją, a nawet powstrzymują niemalże te same wątpliwości, co 20 lat temu. Pytania o to, czy dziecku naprawdę wystarczy tlenu albo czy noszenie nie obciąża nadmiernie kręgosłupa, mają już swoją tradycję. Dziadkowie częstują argumentami o rozpieszczaniu, sceptycyzm wielu pediatrów i fizjoterapeutów pozostaje nieprzejednany.
   Pytanie ze strony zupełnie obcych ludzi, do jakiej sekty należysz, można jeszcze uznać za zabawne, tak jak i banknot, wetknięty z zażenowaniem do chusty wraz z uwagą „to dla dziecka”1. Nie jest już jednak zabawne agresywne dociekanie typu: „Czy pani zdaje sobie w ogóle sprawę z tego, co pani robi temu dziecku?!”.
   Oczywiście rodzice napotykają również pozytywne reakcje. Ale mimo że noszenie niemowląt nie nosi już znamion egzotyki i coraz więcej młodych matek rozważa tę metodę opieki, temat na początku zawsze budzi mnóstwo zastrzeżeń. W obliczu takich wątpliwości pomocna jest tylko rzetelna wiedza. Praktyczne wskazówki dotyczące noszenia są ważne, ale to nie one stanowią o istocie tej książki, mimo że zajmują w niej wiele miejsca. W końcu jeśli chodzi o techniki wiązania i możliwości noszenia, niemal wszędzie są już kompetentni doradcy, oferuje się kursy noszenia, doradzają położne, przeszkolone doradczynie, kompetentne ekspertki chustowe, są nawet całe szkoły noszenia. Nawet sami producenci chust oferują kursy, a do każdego produktu dodaje się zwykle ilustrowane opisy poszczególnych wiązań, które można też znaleźć w internecie. Można całymi dniami przekopywać się przez setki stron internetowych, gdzie mniej lub bardziej profesjonalnie przygotowane filmy wideo przedstawiają poszczególne techniki. Radość eksperymentowania pasjonatów noszenia wywołała zalew możliwości - niestety również w nieodpowiednich wersjach — które rozsadziłyby ramy tej książki, gdyby próbować je wszystkie wymienić. Należy jednak przedstawić przynajmniej podstawowe techniki wiązań, a przede wszystkim wspomnieć o uwagach krytycznych, tak żeby pośrednio lub bezpośrednio zwrócić uwagę na wątpliwe bądź nieodpowiednie metody noszenia, co pozwoli uniknąć błędów i wyeliminować niewłaściwe nosidła.
   Szczególną intencją książki Dobrze nosić jest również zamiar, by za pośrednictwem zagadnienia transportu niemowląt wzbudzić w tobie zrozumienie dla podstawowych potrzeb dziecka, zakorzenionych w historii człowieka. Wprowadzę cię więc trochę w świat pojęć ewolucji i z punktu widzenia biologii i medycyny naświetlę niektóre niezwykłe szczegóły anatomiczne. Znajdziesz tu również argumenty pomocne w dyskusji zarówno tobie, jak i innym, i zorientujesz się, jak aktualna i - mam nadzieję - ciekawa może być historia ewolucji, a nawet sucha anatomia. Zarówno tak pierwsza, jak i druga dostarcza nam bowiem podstaw do zrozumienia elementarnych potrzeb i wzorców zachowania niemowląt.     Zrozumienie to, u wielu rodziców obecne w sposób nieświadomy, intuicyjny, odgrywa niebagatelną rolę w związku emocjonalnym tych małych i tych dużych. Dla stworzenia udanej więzi między rodzicami a dziećmi konieczni są przede wszystkim rodzice i ich subtelne wyczucie początkowo ograniczonego pola manewru niemowlęcia. Mimo że oseski straciły już opinię bezwolnych kłębków odruchów, udało się też również naukowo dostatecznie udowodnić, że posiadają pewne kompetencje, to jednak warunki czy możliwości interakcji niedostosowane do etapu rozwoju niemowlęcia dezorientują je i przeciążają. Tu właśnie potrzebni są rodzice. Nie tylko zaspokajają oni potrzeby dziecka i pomagają mu budować wewnętrzne poczucie bezpieczeństwa, tak istotne dla jego dalszego rozwoju, ale to oni również tworzą przestrzeń do tego, by dziecko mogło odkrywać i rozwijać swoje zdolności. To właśnie rodzice muszą więc zatroszczyć się od razu o odpowiednie środowisko - i zwykle im się to udaje. Niestety zaistniałe okoliczności często w tym przeszkadzają, a rodzice potrzebują wtedy pomocy i ułatwień w dziecięcej codzienności. Wszystkie te zagadnienia mają związek z noszeniem dzieci, które tym samym staje się czymś więcej niż tylko praktyczną metodą transportu.

Szczegółowe Informacje

  • Autor: 

    Evelin Kirkilionis

  • Tytuł oryginału: 

    Ein Baby will getragen sein. Alles über geeignete Tragehilfen und die Vorteile des Tragens

  • Liczba stron: 

    190

  • Wymiary: 

    165x220

  • Oprawa: 

    Miękka

  • ISBN: 

    978-83-62829-27-9

  • Tłumacz: 

    Jowita Maksymowicz-Hamann

  • Rok wydania: 

    2013

Polecamy
Klienci, którzy kupili ten produkt wybrali również...