Wczytuję dane...
KOD: 978-83-7649-054-0
Autor: Marcel Messing
Koszt wysyłki od: 6.90 PLN
Wydawca: Kos

Od drzewa życia do krzyża

Przeżyłem śmierć

   „Niektóre aspekty drzewa jako symbolu życia i śmierci. Studium porównawcze” – tak brzmiał tytuł dysertacji, którą zakończyłem w 1975 r. moje studiowanie teologii.
    Ostatni rozdział nosił tytuł: „Krzyż w odniesieniu do drzewa życia”. Rok później dane mi było zamieścić artykuł na ten temat w holenderskim czasopiśmie Intermediair (listopad 1976 r.), a w następnym ukazała się moja pierwsza książka „Symbolizm, klucz do samopoznania”. I tak rozpoczęła się moja pisarska droga. Zagadnienie drzewa jako symbolu człowieka i Wszechświata nie opuściło mnie od tamtej pory. Archetyp ten wciąż na nowo wyłaniał się w mojej świadomości. Niczym młody Faust pogrążyłem się w najrozmaitszych naukach. Szczególną uwagę zwróciłem na dziedziny ezoteryki przedstawiające ukrytą, wewnętrzną stronę rzeczy: nauki hermetyczne, teksty gnostyczne, relacje z mistycznych doświadczeń, kabałę, teozofię, antropozofę, pisma różokrzyżowców, literaturę Grala i wolnomularstwo. Moja wiedza wzbogaciła się również o elementy antropologii kulturowej, teologii porównawczej, filozofi i psychologii, malarstwa, poezji i literatury. Dopiero później dostrzegłem, iż cała ta wiedza – niezależnie od tego, jak głęboko sięgała – była jedynie cieniem rzucanym przez drzewo. „I stoję więc, ja biedny głupiec, mądry tak, jak przedtem!” westchnąłem wspominając Fausta, po przestudiowaniu tysięcy foliałów, faksymilii, rękopisów oraz starodruków. Z biegiem lat udało mi się zebrać wielką ilość materiałów. Mój umysł przyjął tak dużo informacji, iż potykając się o wióry własnej wiedzy nie mogłem już dostrzec lasu prawdziwych drzew. To właśnie drzewo dało mi głębokie poznanie, że moje studia i badania były owocami drzewa poznania dobra i zła, które sprawiły, iż zagubiłem się w mnogości zagadnień, oddalając się krok po kroku od absolutnej jedności drzewa życia. Natura darowała mi już wielokrotnie mistyczne doświadczenia, które całkowicie mnie odmieniały: gdy jako dziecko leżałem wyciągnięty na ukwieconym błoniu ze stadem skrzeczących mew śmieszek nad sobą; podczas spacerów wijącymi się ścieżkami; na skraju moczaru porośniętego kołyszącym się sitowiem i szeleszczącymi trawami; na bezludnej plaży, gdzie ogromne fale prowadziły mą duszę w przepastną głębię… Również w wielkim mieście, przy fliżance herbaty, potrafł mnie Wszechświat tak zaskoczyć, że cała książkowa wiedza zamieniała się w drewno na podpałkę. Lecz bez tego drewna nie udaje się wzniecić boskiego ognia. Tysiące książek, dokumentów i rękopisów mogą utworzyć glebę, z której wykiełkuje kiedyś ku prawdziwemu światłu nasienie wewnętrznego drzewa życia. A samo życie będzie nas wciąż prowadzić do korzeni własnej egzystencji, do bezkresnej korony duchowego uni-wersum, nieznającego początku ni końca. Wtedy góra staje się dołem, korzenie koroną, łupina jest ziarnem a kwiaty owocami.
   W Fauście Goethego mówi się: „Błądzi człowiek, póki dąży” („Prolog w niebie”). Symbolu drzewa nie można pojąć rozumem. Rosnące na łonie natury wymaga szacunku, pokory, wrażliwości, intuicji i cierpliwego, wyczekującego podejścia. To właśnie drzewo przekazało mi swoją tajemnicę. Nie miałem wszelako odczucia, że coś „zrozumiałem”. Pewnego dnia ponownie usiadłem pod wielkim bukiem, rosnącym w lesie na wysokiej górze, niedaleko naszego domu we francuskich Pirenejach. Wyprostowanymi plecami oparłem się o „mój” buk. Szmer strumienia pochłonął uwagę mojego umysłu. Kuca, nasz tybetański pies, również uspokoił się po tym, jak z radości kilka razy okrążył drzewo. Zawsze, gdy znajduje się w pobliżu wielkiego buka, przepełnia go emanująca z niego intensywna energia, w następstwie czego musi ją rozładować biegając wokół pnia. Może okazuje w ten sposób swój szacunek dla tak pięknego obiektu. Tysiące liści szeleszczą na wietrze. Ptak wyśpiewuje swą wiosenną pieśń. Górski strumień rozprzestrzenia się. Przestaje być srebrną nicią w łożysku. Rozszerza się drzewo. Nie ma już pnia, ograniczonego czasem i przestrzenią. Z doliny podnosi się delikatna mgła, unosząca mnie z sobą do wiecznego „W Początku”, do „W Początku” sprzed czasu, do „W Początku”, które samo w sobie jest bez początku. Doświadczenie to nie miało granic. Każdy liść mojego drzewa życia szeptał tajemnicę. Królewski buk zamienił się w wyrocznię, w kosmiczne i rajskie drzewo. „Ja” byłem szemrzącym strumieniem, drzewem, mgłą, szeleszczącymi liśćmi, powietrzem, miękką ziemią, psem, ptakiem, Wszystkim. Drzewo w drzewie, w drzewie. Cały Wszechświat, wszystkie postaci były drzewem. Jednym kosmicznym drzewem życia, emanującym potężną, niewidzialną, wszystko przenikającą i wszystko obejmującą energią. Jego bezgraniczna świadomość przejawia się w niezliczonych formach przemian. Korzenie są bez korzeni, korona niezmierna. Nie ma góry ani dołu, prawej ani lewej strony, wnętrza ni zewnętrza. Objąłem drzewo i złożyłem mu pokłon. Objąłem Jaźń, samego siebie. Pokłoniłem się Jaźni. Jaźń skłoniła się przed Jaźnią. I na zawsze pojąłem, bez udziału rozumu, że to my sami jesteśmy drzewem życia. My sami jesteśmy Wszystkim. Wszystkie postaci poruszane są Jednym. Wszystkie formy są Jego ciałem. Kto oddala się od drzewa życia, ten oddala się od doświadczenia Jaźni, wpada w pułapkę przeciwieństw i spożywa z drzewa poznania. W rzeczywistości istnieje tylko jedno jedyne życie, jedno jedyne drzewo. Kto rozszczepia w swojej świadomości życie identyfikując się z kształtem swego ciała, ten wywołuje z morza nieświadomości potężny archetyp krzyża. Krzyża symbolizującego ukrzyżowanie wszystkiego, w co zamknięci kaftanem bezpieczeństwa „ja” wierzymy, że jesteśmy.
    I tak człowiek wciąż na nowo wypędza sam siebie z raju, z ogrodu Edenu, z boskiego stanu świadomości, z ogrodu, w którym słowik duszy wyśpiewuje niezgłębioną pieśń miłości. Spożywając w swojej niewiedzy owoc pożądania, uruchamia wciąż na nowo koło przeciwieństw, koło narodzin, choroby, cierpienia, śmierci i ponownych narodzin. Lecz i to wszystko zawarte jest w Jednym. To również osłonięte jest mądrością jednego drzewa życia. Dwoistość ukryta jest w drzewie jedności, w doskonałej harmonii. Aż, gdy będące aktorem „ja” jednym cięciem miecza pożądania rozbije tę harmonię. Na jego drodze stanie wtedy miecz boskiego słowa i poznania, wzbraniając mu wejścia do rajskiego ogrodu Boga, do boskiej, uniwersalnej świadomości. I tak człowiek musi przejść przez bramę niewiedzy, poznając i doświadczając wszelaką dwoistość na poplątanych ścieżkach świata, aby w końcu – wyczerpany własną wiedzą – powrócić na zawsze do jedności w pełni, do „bezpodstawnego” stanu bycia. Na najwyższym poziomie mądrości wszystko ma swoje uzasadnienie. I to doświadczenie podarował mi buk. Wyraziłem je w wierszu „O święte drzewo życia”. Wybrałem formę wiersza, ponieważ uważam, że sztuka poetycka jest najpiękniejszym owocem na drzewie literatury, nawet, gdy w tym wieku żelaza nie każdy ma ją w poważaniu. Możemy jedynie żywić nadzieję, że wieczne słowo, bezustannie rozbrzmiewające Aum i Amen zawsze wibrować będzie poprzez drzewo poznania dobra i zła. U korzeni drzewa, które są moimi korzeniami, naszymi korzeniami i korzeniami wszelkiego bytu rodzi się coś, co musi jeszcze wzrosnąć. Wszystko jest już dane. A pomimo to jest wzrastanie. Byt jest doskonały, chociaż istnieje niedoskonałość. Ruch i spoczynek są kochankami. Tam, gdzie jest koniec, jest i początek. Gdzie jest początek, tam jest i koniec. Lecz drzewo życia nie zna końca ani początku, narodzin ani śmierci.
    Książkę tą poświęcam jednemu drzewu życia, samemu życiu, będącemu zarazem tajemnicą i objawieniem. Nasze zmysły nie pojmą pełnego znaczenia tego potężnego symbolu, dopóki całkowicie się nie wyciszą. Może wtedy otworzy się ucho na mowę bez nazw, na ciche szeptanie. Chciałbym, aby ta książka znalazła wielu Czytelników. Moim życzeniem jest, aby trafiła do rąk ezoteryków, teologów, filozofów, artystów, ekologów, biologów, wędrowców i dendrologów. Szczególnie chciałbym, aby znalazła drogę do lekarzy, psychologów i terapeutów, codziennie kontaktujących się z ludzkim drzewem życia.

Szczegółowe Informacje

  • Autor: 

    Marcel Messing

  • Tytuł oryginału: 

    Van levensboom tot kruis

  • Liczba stron: 

    128

  • Wymiary: 

    145x205

  • Oprawa: 

    Miękka

  • ISBN: 

    978-83-7649-054-0

  • Tłumacz: 

    Roman Zimny

  • Rok wydania: 

    2011

Polecamy
Klienci, którzy kupili ten produkt wybrali również...