Umarli mówią do nas

Wczytuję dane...
KOD: 978-83-87025-71-7
Autor: Farnçois Brune
Dostępność: 24 godzin
Koszt wysyłki od: 5.90 PLN
Wydawca: Medium
'

Wprowadzenie do książki

Umarli mówią do nas


   „Myślę, że śmierć jest tylko śmiercią i nie odwołuje się do żadnej ukrytej rzeczywistości. Sądzę, że gdy ktoś umiera, to na dobre, i nie podniesie się za chwilę, niczym aktor na scenie".
   Większość nam współczesnych ciągle jeszcze podpisuje się pod tym zdaniem Jeana Rostanda. Dla nich po śmierci nie istnieje już nic. Ich świadomość ulegnie unicestwieniu. Przybyli z nicości i do niej powrócą. Z nich samych nie pozostanie nic poza kilkoma bezładnymi wspomnieniami w pamięci tych, którym byli bliscy, tu na Ziemi.
   Nie jest moim zamiarem zastanawiać się, skąd pojawiła się w myśli zachodniej ta niedawno powstała ideologia nicości. Największym skandalem wydaje mi się milczenie, lekceważenie lub wręcz obłożenie cenzurą przez świat nauki i Kościół, z jakim spotkało się niezaprzeczalnie najbardziej niezwykłe odkrycie naszych czasów: życie po życiu istnieje i możemy komunikować się z tymi, których nazywamy zmarłymi.
    Napisałem książkę Umarli mówią do nas, by spróbować zburzyć ten gruby mur ciszy, niezrozumienia, ostracyzmu, wzniesiony przez większość zachodnich środowisk intelektualnych. Wedle nich dyskutowanie o wieczności jest dopuszczalne, stwierdzenie, że można w niej żyć, staje się już dyskusyjne, a myśl, że można wejść z nią w kontakt, uważane jest za nie do przyjęcia.
    Jako kapłan i teolog chciałem mieć - jak to się mówi -czyste sumienie. Dlaczego wszystkie te świadectwa miałyby być apriori uznane za podejrzane? Gdy treść przekazów i zarejestrowanych rozmów dołącza, jak to wykazuję, do największych tekstów mistycznych wywodzących się z różnych tradycji, nie można mówić o zwykłym zbiegu okoliczności. Z wielką pasją więc śledziłem i analizowałem rezultaty najnowszych badań w tej dziedzinie. Wyniki tych działań przeszły wszelkie moje oczekiwania: nie tylko potwierdziła się naukowa wiarygodność doświadczeń związanych z komunikowaniem się ze zmarłymi, których nie można już podawać w wątpliwość, ale też wspaniałe bogactwo literatury z zaświatów obudziło znów we mnie to, co wieki teologicznego intelektualizmu zdołały uśpić.
     Żyjemy w epoce, którą z całą pewnością czeka zmiana niemająca precedensu w całej historii rozwoju duchowego. Trzeba tylko, byśmy zgodzili się wreszcie otworzyć oczy na fundamentalne odkrycie: wieczność istnieje, a żyjący w zaświatach utrzymują z nami kontakt.
    Pisząc te słowa, widzę już w wyobraźni ironiczne i powątpiewające spojrzenie czytelnika, zapoznającego się z tak niepojętym stwierdzeniem. Racjonalistyczny i pozytywistyczny gorset, w jakim uwięzione są umysły zarówno środowisk naukowych, jak i religijnych, powoduje, że wszystko, co mogłoby mu zagrozić, jest natychmiast odrzucane w otchłań nauk zwanych okultystycznymi lub parapsychologicznymi. Jest to zresztą przyczyna, dla której odkrycie owo nie zostało szerzej upowszechnione. Pamiętajmy jednak, że musiało minąć wiele wieków, zanim przyswoiliśmy sobie odkrycia Galileusza. Podobny los czeka prace pionierów nawiązywania kontaktów ze zmarłymi: Jiirgensona, Raudive''a i wszystkich tych, o których wspominam w książce Umarli mówią do nas.
     Jak wiadomo, Kościół żywi jak najdalej posuniętą nieufność wobec tego typu zjawisk. Mówi o wieczności - to prawda - ale nie akceptuje myśli, by ktoś mógł w niej żyć lub nawiązywać z nią kontakt. Ja ukazuję, że nie zawsze tak było.
    Pojawiają się jednak pierwsze zachęcające sygnały. Teologów-racjonalistów zaczynają -jeśli mogę tak powiedzieć - opuszczać ci, którzy niegdyś budzili ich podziw. Mam tu na myśli naukowców. Teraz bowiem to oni odkrywają, że świat materialny i świat duchowy stanowią jedność i nie można zrozumieć materii bez interwencji ducha.
    Tak więc napisałem książkę Umarli mówią do nas, opierając się również na najnowszych pracach naukowych. Opowiadam się w niej za wiecznością życia duchowego, zyskując częściowe poparcie w najbardziej zaawansowanych badaniach w dziedzinie współczesnej nauki.
    Siłą rzeczy - chcąc uszanować dokładne określenia zawarte w przekazach istot żyjących w zaświatach - musiałem posługiwać się słownictwem, które długa tradycja religijnego sentymentalizmu pozbawiła wszelkiego sensu i uczyniła dla wielu zupełnie nieznośnym. Nie mogłem postąpić inaczej. Chcę jednak przypomnieć, że w tej książce wszystkie słowa należące do terminologii religijnej należy traktować nie jak puste skorupy, którymi się stały, lecz jak zupełnie nowe określenia, przetopione w ogniu fantastycznego doświadczenia, jakim jest życie w wieczności. Odbieraj je jak słowa poety - oczyszczone z wszelkich zbędnych naleciałości.
    Pragnę, byś przeczytał w ten sposób nie tylko najbliższe akapity, ale całą książkę. Zauważ, że zamiast słów pozbawionych swego znaczenia otrzymujesz słowa palące, wykute w ogniu Miłości.
    Uczyń z książki Umarli mówią do nas dziennik podróży. Odrzuć - na ryle, na ile to możliwe - swe uprzedzenia. Nie bój się, jeśli ten tekst cię nie odmieni, bardzo szybko je odzyskasz. Czytaj kolejne rozdziały jak historię niezwykłego, lecz prawdziwego odkrycia.
Stopniowo ukażą się przed tobą najistotniejsze prawdy, które staną się - życzę ci tego - materią twojego życia: śmierć jest tylko przejściem. Nasze życie trwa nadal, bez jakiejkolwiek przerwy, aż po kres czasów. Zabieramy ze sobą w zaświaty całą swoją osobowość, wspomnienia, charakter.
    Żyjący w wieczności mówią nam o wszechobecnej sile będącej początkiem wszechrzeczy i końcem naszej ewolucji. Siłę tę nazwano Bogiem. I właśnie tego Boga doznają oni jako osobowej, nieskończonej i bezwarunkowej miłości.
      Te liczne teksty, bez wątpienia o nierównej wartości, dowodzą nam z całym przekonaniem, że przesłanie miłości i wieczności nie jest ograniczone do swego wyrazu w tekstach kanonicznych, ale ożywia je tysiące świadectw, z których jedne są bardziej wzruszające od drugich. Żaden dogmat nie ma monopolu na Miłość, choć według mnie Miłość ta najlepiej ujawniła się w tradycji chrześcijańskiej. I zawsze się dziwiłem, że ten sam przekaz może wydawać się podejrzany, w zależności od tego, czy wywodzi się, czy też nie, ze zbioru tekstów kanonicznych.
    Nie jest moją ambicją nikogo przekonywać. Najbardziej głuchy jest ten, kto nie chce słyszeć. Pogodziłem się już z tą głuchotą. Sceptycy żądający dodatkowych „dowodów" niech zechcą skorzystać z licznych materiałów źródłowych. Za ważniejsze uznałem próbę syntetycznego ukazania życia w zaświatach na podstawie rozległej dokumentacji, jaką zebrano do dzisiejszego dnia. Mniej zależy mi na przekonaniu kogoś niż na jego przemianie. Jeśli przeczytasz tę książkę oczyma serca, będziesz odmieniony. Twój umysł spróbuje jeszcze - to jego prawo - zgłaszać zastrzeżenia, ale serce będzie już nawrócone. Główny cel zostanie osiągnięty.
    Jak się zapewne zorientowałeś, nie zamierzam przyprowadzać do bram Kościoła, często już konającego, gromadki synów marnotrawnych. Dać każdemu możliwość dokonania wspaniałego odkrycia - oto moja ambicja. Jeśli chodzi o resztę - nikt nie jest właścicielem wieczności.
Czytając tę książkę, uświadomisz sobie, że żadna chwila spędzona na tym świecie nie zostanie utracona. W każdym momencie możesz stąpać po drodze     Miłości. Liczyć się będzie tylko twoja postawa, odruchy twojej duszy, a nie poglądy filozoficzne czy religijne.
    Tutaj się zatrzymam. Niektórzy czytelnicy może zdecydują się postąpić podobnie. Proszę, zmień zdanie. W najgorszym razie stracisz kilka godzin. Stawka - nowe spojrzenie na życie - warta jest tego trudu.
    Książka Umarli mówią do nas wzywa żyjących na tym świecie, by nadstawili ucha na słowa wypowiadane przez żyjących po drugiej stronie. Spełni swoją funkcję, jeśli choćby niewielka część ich niezwykłych doświadczeń stanie się twoim udziałem.

'

Szczegółowe Informacje

  • Autor: 

    Farnçois Brune

  • Tytuł oryginału: 

    Les morts nous parlent

  • Liczba stron: 

    463

  • Wymiary: 

    145x205

  • Oprawa: 

    Miękka

  • ISBN: 

    978-83-87025-71-7

  • Tłumacz: 

    Ewa Wolańska

  • Rok wydania: 

    2007

Polecamy
Klienci, którzy kupili ten produkt wybrali również...