Umysł w walce z chorobą i kreacja zdrowego życia
Wczytuję dane...
KOD: 978-83-61648-01-7
Autor: Wanda Wegener
Koszt wysyłki: Wysyłka gratis dla Paczki W Ruchu

Wprowadzenie do książki

Umysł w walce z chorobą i kreacja zdrowego życia

Od Autorki

   Książka Umysł w walce z chorobą i kreacja zdrowego życia, przybliży ci mój sposób pracy z pacjentami. Pełny program z uwzględnieniem indywidualnej sytuacji mogę zrealizować, z pomocą moich współpracowników, na sześciodniowych warsztatach. Na dwudniowym kursie czas pozwala mi tylko szerzej pokazać możliwości narzędzi, czyli technik wizualizacyjnych.
   W tym opracowaniu w pierwszej części przedstawiam ci moją koncepcję zdrowia, jego osiągania, utrzymania oraz kreacji życia takiego, jakim chcesz, aby było. W drugiej części książki Umysł w walce z chorobą i kreacja zdrowego życia zapoznam cię z technikami, które ci pomogą w realizacji tego celu.
   Chcę ci pokazać, jak ogromne możliwości tkwią w tobie i jak wiele właśnie od ciebie zależy. Naprawdę to ty jesteś kowalem własnego losu. Uważam, że w życiu nie ma przypadków, są tylko zbiegi okoliczności, które właściwie wykorzystywane pomagają w osiągnięciu sukcesu. Jeżeli więc tak się złożyło, że czytasz tę książkę, to znaczy, że chcesz wykorzystać zawarte w niej informacje. Ja przekonałam się, że niemożliwe jest jednak możliwe. Dzięki technikom, których teraz uczę, odzyskałam zdrowie po rozległym wylewie, gdy lekarze nie dawali mi szans na normalne życie.


Przedmowa dr hab. Jan Grad

   W sytuacji trudno uleczalnej, bądź uznawanej za nieuleczalną, choroby człowiek zdaje się doświadczać dwóch sprzecznych stanów świadomościowo-emocjonalnych: nadziei na powrót do zdrowia i zwątpienia, że uda się to osiągnąć. Nadzieję na pokonanie choroby wiąże ze współczesną, wysoce stechnicyzowaną medycyną oferującą różnorakie zabiegi terapeutyczne, często przy wykorzystaniu skomplikowanych urządzeń, i osiągnięciami farmakologii wprowadzającej na rynek coraz to nowe medykamenty. Wszelako każdy z nas zna ze swojego otoczenia, z kręgu swoich bliskich i znajomych, jak również z przekazów medialnych sporo przypadków chorób, wobec których nowoczesna medycyna okazała się bezradna. Dotyczy to przede wszystkim nowotworów, które w potocznej opinii uchodzą generalnie za nieuleczalne, nawet jeśli podaje się dość liczne przypadki wyzdrowień. Niekiedy jednak wyzdrowienia te uznaje się za niespodziewane i niezwykłe, co stwierdzają sami lekarze, stanąwszy wobec takiego - niewytłumaczalnego w kategoriach medycznych - faktu.
   Do świadomości lekarzy z trudem - jak się zdaje - docierają ewentualne, podawane przez pacjentów objaśnienia, zawierające informacje o zastosowanych przez nich, zwanych najczęściej „niekonwencjonalnymi", sposobach leczenia. Jest bowiem rzeczą całkowicie zrozumiałą, że wobec niepomyślnych klinicznych rokowań, chorzy często uciekają się do zabiegów terapeutycznych oferowanych przez liczne grono ludzi świadczących różnego rodzaju usługi lecznicze od fitoterapii, homeopatii, bioenergoterapii, kręgarstwa przez specjalne diety wegetariańskie po praktyki medyczne z Dalekiego Wschodu i metody samoleczenia.
   Medycyna oficjalna podchodzi do tych praktyk leczniczych sceptycznie, nie znajdując w nich uznanych w nauce europejskiej fizykalnych prawidłowości funkcjonowania organizmu ludzkiego lub procesów fizykochemicznych i praw przyrodniczych, na których opierają się działania medyczne. Sądzę, że medycyna oficjalna nie powinna z założenia deprecjonować niekonwencjonalnych sposobów leczenia.    Należałoby raczej poddać je naukowemu rozpoznaniu i przyjęciu względnie aprobatywnej postawy wobec wyraźnie nieszkodzących biologicznie czy fizycznie innych zabiegów terapeutycznych, którym z nadzieją poddaje się pacjent, zwątpiwszy w zdrowotny skutek zastosowanych wobec niego działań medycznych. Czyni tak bowiem, kierując się rozpowszechnionym, a wywodzącym się z myślenia magicznego przeświadczeniem, że „może nie pomoże, ale i nie zaszkodzi", tym bardziej jeżeli alternatywna terapia nie ma charakteru inwazyjnego.
   Jakiekolwiek by formułować argumenty przeciwko niekonwencjonalnym praktykom leczniczym, nie znikną one z życia społecznego, a uzasadniające je przekonania nie zostaną wyrugowane ze świadomości potocznej mimo ich częstego oficjalnego dyskwalifikowania jako nienaukowych, niekiedy nawet jako przesądów. Będą istnieć osoby świadczące usługi poza zinstytucjonalizowaną medycyną mimo deprecjonowania ich przy użyciu terminów „znachor" czy „uzdrawiacz". Jako badacz kultury wystrzegam się oceniających określeń owych przekonań, mając na uwadze tę okoliczność, że są one mocno zakorzenione w naszej tradycji i mentalności (a ta, jak wiadomo, kształtowana jest przez kulturę, a ich utrzymywaniu się w świadomości społecznej sprzyja ogólna sytuacja społeczno-kulturowa (którą trudno tu charakteryzować), ujmowana w ostatnich latach jako kryzysowa. Ujawniają się w niej i zyskują na znaczeniu pewne tendencje i nurty światopoglądowe, nazwijmy je irracjonalnymi, ukierunkowujące uwagę uczestnika kultury współczesnej ku nadnaturalnym stanom rzeczy, czego jaskrawym świadectwem jest choćby popularność twórczości fantassy.
   Istotniejszym indywidualnym czynnikiem - powtórzę - jest sytuacja psychologiczna jednostki znajdującej się w skrajnej sytuacji zdrowotnej, z którą współczesna medycyna nie radzi sobie. Wielu chorych zwraca się wówczas ku alternatywnym praktykom leczniczym, dającym nadzieję uzdrowienia w szczególny sposób czy w szczególnym trybie, przy odwołaniu się do naturalnych własności organizmu bądź sił nadnaturalnych. Jest to całkowicie psychologicznie zrozumiałe.
   Formułuję te uwagi, mając przed sobą opracowanie znanego mi osobiście psychologa-terapeuty Wandy Wegener, prezentujące wizualizacyjne techniki lecznicze, których pozytywnych skutków doświadczyło już grono osób z Autorką na czele. Umysł w walce z chorobą jest to książka potrzebna i przydatna wszystkim doświadczonym ciężką chorobą, którzy jeszcze mają w sobie siłę, by podjąć wysiłek i trud użycia umysłu do walki o zdrowie, wspomagając standardowe leczenie lub, kiedy trzeba, dać sobie jeszcze nadzieje w sytuacji chorobowej uznawanej medycznie za „stan terminalny". To odmienna postawa od tej, która propaguje „pogodzenie się z losem i godne umieranie" w takiej sytuacji. To nastawienie aktywistyczne, postulowane przez Autorkę sprzeciwia się „psychologii umierania", która opanowała współczesną lekarsko-specjalistyczną opiekę nad chorymi terminalnie. Nie podważając roli tej ostatniej, można jednak spróbować połączyć w profesjonalnej praktyce medycznej oddziaływanie na „ducha i materię", nadać nowy sens współpracy pacjenta z lekarzem, dając choremu szansę wykorzystania własnej potencji terapeutycznej, w myśl wskazań Alberta Schweitzera: Każdy pacjent nosi własnego lekarza w sobie. Ludzie przychodzą do nas i nie znają tej prawdy. Uczynimy najlepiej, jeśli lekarzowi, który mieszka w pacjencie, damy sposobność wykonania swojej pracy. To przesłanie determinuje i towarzyszy Autorce w jej znanych już w wielu kręgach ludzi cierpiących warsztatach psychologiczno-terapeu-tycznych.
    Chciałbym podkreślić, że Autorka nie oferuje łatwych i przynoszących szybkie efekty metod. Wymagają one przede wszystkim zwykłej wytrwałości i samodyscypliny wyrażającej się w odpowiedniej częstotliwości i regularności swoistego „ćwiczenia umysłu". Metody te wykorzystują, mówiąc najogólniej, własności naszego mózgu, organu najmniej poznanego przez naukę, który stanowi przedmiot badań dynamicznie rozwijających się obecnie nauk kognitywnych i filozofii umysłu. Do obiegowych już sądów, niekwestionowanych przez przedstawicieli nauki, należy zaliczyć przekonanie, że mózg kryje w sobie nieznane nam jeszcze bliżej siły i możliwości wpływania na organizm, na jego somatykę. Wyrazem takiego oddziaływania mózgu jest sugestia i autosugestia, czego doświadczył chyba każdy człowiek i na czym też opierają się psychologiczne techniki autoleczenia wspomagane siłą wyobraźni, o czym właśnie traktuje omawiana książka Umysł w walce z chorobą.
   Nie jest to tylko zwykły poradnik terapeutyczny, podający wyłącznie i w sposób skrótowy instrukcje samoleczenia, jakie już są dostępne na rynku księgarskim. Rekomendując książkę Umysł w walce z chorobą Czytelnikom, chciałbym podkreślić również to, że opis proponowanych przez Autorkę terapeutycznych technik wizualizacyjnych poprzedza antropologiczno-psychologiczna refleksja nad człowiekiem i jego relacjami z otoczeniem społecznym. Autorka zaleca tu Czytelnikowi przemyślenie jego indywidualnej sytuacji, wskazując na potrzebę jego autorefleksji, dając Mu określone wskazania w tym kierunku. Pokazuje różnorodność czynników zewnętrznych i wewnętrznych oddziałujących na człowieka oraz jego sprawczą moc umysłu, zdolną kreować życie w zdrowiu. Zarysowana jest tu koncepcja człowieka jako istoty fizyczno-duchowej, z którą radykalnie zerwała współczesna medycyna, co wyraża upowszechniona diagnoza tej sytuacji, głosząca, że „medycyna współczesna leczy organy, a nie człowieka" (można orzec, że ten stan rzeczy oddaje różnica w stosowanej terminologii: leczenie w odniesieniu do medycyny i uzdrawianie w stosunku do niekonwencjonalnej terapii). Koncepcja ta stanowi antropologiczno-filozoficzną podbudowę dla proponowanych dalej technik samoleczenia, bazujących na wzajemnym powiązaniu „ducha i materii".
   Autorka zarysowuje także społeczny i rodzinny oraz psychologiczny kontekst funkcjonowania człowieka i jego choroby, omawiając składniki ludzkiej osobowości i psychiki: kompetencje, emocje, poczucie własnej wartości, asertywność. Uznaje je za bardzo ważne dla chorego, bo określające sposób jego myślenia i motywacje terapeutyczne. Szczególną rolę przypisuje się tu -eksponowanej we współczesnej psychologii i psychoterapii - zasadzie pozytywnego myślenia, u której podstaw leży magiczna wiara w sprawczą moc słowa i myśli. Bez względu na tę kulturową kwalifikację pozytywne myślenie jako motywacja działania wywoływać może korzystne zmiany we własnym życiu i otoczeniu. Jego wyrazem jest tzw. optymizm życiowy. Autorka wskazuje na terapeutyczne zastosowania pozytywnego myślenia wzmacniane poprzez jego odpowiedni trening.
   Jako motto drugiej części Umysłu w walce z chorobą, w której Autorka charakteryzuje wypracowane przez siebie techniki wizualizacyjne, podać można słowa Alberta Eisteina: Gdyby Pan Bóg chciał, żeby ludzie byli ograniczeni, nie dalby im wyobraźni. Wizualizacja bowiem to umiejętność korzystania z wyobraźni. Rozumiana jest jako wyobrażeniowe tworzenie i przywoływanie obrazów na poziomie świadomym i podświadomym. Jako taka stała się uznaną w światowej psychologii metodą terapeutyczną. Proponowanym czterdziestu dwom technikom wizualizacji, czego dotąd nie oferują żadne obecne opracowania z tego zakresu, nadała Autorka oryginalne nazwy sugerujące podstawową zasadę czy motyw przewodni danego sposobu wizualizacji, przykładowo: upierdliwy pacjent, klinika wszech czasów, wodospad, specjalista z przyszłości, apteka wszech czasów, znikacz, regenerator, ośrodek, słońce lub gwiazda, wiatr, tornado, błyskawica, kometa i inne.
Kończąc tę skrótową prezentację książki Wandy Wegener, wszystkim jej Czytelnikom, którzy zechcą skorzystać z przedstawionych w niej technik terapii wizualizacyjnej należy życzyć zgodnie z celem terapeutycznych działań Autorki „kreacji zdrowego życia".

dr hab. Jan Grad

Szczegółowe Informacje

  • Autor: 

    Wanda Wegener

  • Liczba stron: 

    205

  • Wymiary: 

    145x205

  • Oprawa: 

    Miękka

  • ISBN: 

    978-83-61648-01-7

  • Rok wydania: 

    2009

Polecamy
Klienci, którzy kupili ten produkt wybrali również...