Wczytuję dane...
KOD: 978-83-85290-17-9
Autor: Edward Griffin
Dostępność: 24 godzin
Koszt wysyłki od: 6.90 PLN
Wydawca: 3.49

Wprowadzenie do książki

Świat bez raka

   Na początku 1974 roku Rada Lekarska stanu Kalifornia wniosła do sądu formalne oskarżenie przeciw doktorowi Stewardowi M. Jonesowi, ponieważ używał letrilu do leczenia pacjentów chorych na raka. Później okazało się, że jeden z członków owej rady, dr Julius Levine, sam leczył się letrilem. Naciski polityczne były na tyle silne, że kiedy wniesiono rewizję tej sprawy, wolał on zrezygnować ze stanowiska w Radzie, niż otwarcie wesprzeć działania doktora Jonesa oraz jego pacjentów.
   Takie to rzeczy mają miejsce w kraju, który szczyci się wolnością, kraju, którego symbolem jest Statua Wolności. Po raz pierwszy w historii Stanów Zjednoczonych ludzie uciekają z Ameryki — to medyczni emigranci, którzy chcą wolności wyboru oraz możliwości samodzielnego decydowania o swym zdrowiu. Letril jest dostępny w wielu krajach: Australii, Brazylii, Belgii, Kostaryce, Anglii, Niemczech, Grecji, Indiach, Izraelu, Włoszech, Japonii, Libanie, Meksyku, Peru, na Filipinach, w Hiszpanii, Szwajcarii, Rosji, Wenezueli, a nawet w Wietnamie. Wszędzie, ale nie w „kraju wolności".
   Pomimo tego wielu amerykańskich lekarzy sprzeciwiło się biurokracji i we własnych lecznicach udowodniło, że witaminowa teoria raka jest słuszna. Każdego roku na badania nad rakiem wydaje się miliardy dolarów. Kolejne miliardy idą na kupno leków stosowanych w terapii raka. Łaknący poparcia politycy, obiecują większe dotacje rządowe na kolejne badania. Doszło do tego, że obecnie więcej ludzi zarabia na walce z rakiem niż tych, którzy na niego umierają. Gdyby nagle okazało się, że raka można leczyć zwykłą witaminą, cały gigantyczny przemysł walki z rakiem runąłby błyskawicznie. W rezultacie wiedza naukowa na temat leczenia raka jest mniej skomplikowana niż związana z tym polityka.
   Z afery Watergate, która miała miejsce w latach 70. w USA, wynikła przynajmniej jedna dobra rzecz — Amerykanie stwierdzili, że urzędnicy państwowi nie zawsze mówią prawdę. A jeśli już zostaną przyłapani na „mijaniu się z prawdą", to zawsze wtedy twierdzą, iż kłamali mając na względzie bezpieczeństwo narodowe, zdrowie obywateli lub inne, równie „szlachetne pobudki".
   Syndrom Watergate nie jest niczym nowym. Kilkanaście lat temu pewien pracownik FDA, który zeznawał w sądzie przeciwko biznesmenowi z Kansas City, w trakcie przesłuchania przyznał, iż skłamał pod przysięgą 28 razy. A kiedy zapytano go czy żałuje tego, co zrobił, odparł:

— Nie. Nie żałuję. Nie zawahałbym się skłamać gdybym wiedział, że pomogę w ten sposób amerykańskim konsumentom.

   FDA nie cacka się, gdy chce „pomóc amerykańskim konsumentom". Gdy jakiś przedsiębiorca podpadnie amerykańskiej biurokracji, ta rusza na niego z pełną mocą: tyle że przepisy prawa nie są wtedy przyczyną ataku państwa na obywatela, ale tylko środkiem walki. Innymi słowy FDA nie podejmuje działań dlatego, że takie są przepisy, ale dlatego, że po prostu ma taką zachciankę — dopiero potem szuka w przepisach czegoś, czym może uzasadnić swoje działania! W znanej w Ameryce sprawie „USA przeciwko Dextra Fortified Sugar" FDA uznała, iż producent popełnił przestępstwo, dodając do cukru witamin i minerałów oraz nazywając ten produkt „cukrem". Tyle, że sąd federalny wydał inny wyrok:

   FDA popełniła błąd: było nim szukanie sposobu na zakazanie sprzedaży produktu żywnościowego pod pozorem błędnego jego oznakowania, kiedy tak naprawdę produkt ten po prostu nie podoba się FDA.

   W sprawach takich jak powyższa, zwykle chodzi o coś więcej niż zwykłą nadgorliwość urzędników federalnych. Ochrona zdrowia i dobra publicznego to przykrywka dla ukrytych, prawdziwych celów działania. W USA jest tak, że przepisy, które mają chronić konsumenta są tworzone przez przedstawicieli przemysłu, przed którym to przemysłem konsument ma być chroniony. Politycy, wdzięczni za wsparcie finansowe ze strony przemysłu z chęcią podpisują się pod nowymi przepisami i starają się je wprowadzić w życie. Kiedy dany przepis zostanie ustanowiony, chroni on wyłącznie owych sponsorów przed konkurencją. A pokrzywdzonym jest zawsze konsument.
   Dzieje się tak w każdej dziedzinie życia w Ameryce, także w medycynie. Jednakże w przypadku medycyny trzeba jeszcze udawać, iż wszystkie przepisy są uzasadnione badaniami naukowymi. Dlatego też nie dość, że przemysł musi zwerbować polityków, musi też pozyskać sobie odpowiednich naukowców — z tym zaś nie ma problemów, wystarczy przecież „właściwie" finansować odpowiednie badania.
   Fakty te obnażył w roku 1966 James L. Goddard, były naczelny komisarz FDA, w przemówieniu dla amerykańskiego Związku Producentów Farmaceutyków.

Szczegółowe Informacje

  • Autor: 

    Edward Griffin

  • Tytuł oryginału: 

    World Without Cancer: The Story of Vitamin B17

  • Liczba stron: 

    310

  • Wymiary: 

    165x235

  • Oprawa: 

    Miękka

  • ISBN: 

    978-83-85290-17-9

  • Tłumacz: 

    Jędrzej Ilukowicz

  • Rok wydania: 

    2007

Polecamy
Klienci, którzy kupili ten produkt wybrali również...