Powiedzcie im że śmierć nie istnieje
Wczytuję dane...
KOD: 978-83-97025-88-5
Autor: Farnçois Brune
Dostępność: 24 godzin
Koszt wysyłki od: 6.90 PLN
Wydawca: Medium

Wprowadzenie do książki

Powiedzcie im że śmierć nie istnieje

   Poznacie świadectwa, które zmarli z pewnej rodziny (zwłaszcza dwóch spośród nich) przekazali dzięki pomocy bliskich, pozostałych na tym świecie. W jaki sposób? Poprzez zjawisko spontanicznej mediumiczności określane jako „pisanie automatyczne" bądź „pisanie intuicyjne, natchnione...". Każda z nazw uwypukla inny aspekt tego zjawiska.
    Pisanie tego rodzaju nazywamy „automatycznym", ponieważ osoba odgrywająca rolę medium jedynie trzyma długopis, a jej ręka wydaje się poruszać sama, realizując wolę zmarłego przebywającego na stałe w zaświatach, czyli w wymiarze rzeczywistości, do którego przechodzimy po śmierci. Charakter pisma może być charakterem pisma zmarłego. Ekspertyzy grafologiczne niejednokrotnie to potwierdzały, pozbawiając wiarygodności wyjaśnienie mówiące o projekcji podświadomości piszącego. Przeciw tej hipotezie świadczą również przypadki, gdy zapisujący notuje co drugie słowo lub zapisuje co drugą linijkę, bez chwili wahania, od lewej strony do prawej lub od prawej do lewej. Czasem każda z rąk zapisuje inną wiadomość, czasem wiadomości są w języku, którego pośrednik nie zna. Zdarzało się nawet, że zapisane wiadomości były niekompletne, a potem odkrywano, że brakujące fragmenty zostały podyktowane innej osobie, która nie znała pierwszego pośrednika. Przypadki te są dziś dobrze znane specjalistom.
     Najczęściej jednak charakter pisma jest nieporadny, niepodobny ani do pisma medium, ani do pisma zmarłego. Wszelako nawet wówczas pojawienie się nowego zmarłego powoduje zmianę charakteru pisma, choć pośrednik ziemski pozostaje ten sam. Zobaczymy wkrótce kilka przykładów.
    Często to automatyczne „pismo" ewoluuje w dość szybkim tempie. Charakter pisma ulega zmianie. Odbiorca wiadomości może nawet wrócić do własnego, ale tak czy. inaczej zapisuje słowa cudze, wypowiadane przez głos w jego głowie bądź ukazujące się na ekranie świadomości. Najczęściej nie rozumie sensu zapisywanego tekstu w chwili, kiedy notuje. Odkrywa go dopiero później, odczytując cały zapis. Niewątpliwie dlatego większość tych wiadomości ma charakter długiego monologu.
    W naszym przypadku, przeciwnie, dwie osoby, które na zmianę odbierały wiadomości z zaświatów, rozumiały zapisywany tekst i mogły reagować na to, czego się dowiadywały. Po zakończeniu rozmowy pozostawało im tylko wpisać z pamięci własne pytania i komentarze pomiędzy wypowiedzi zmarłych. Efektem jest płynny i bardzo żywy dialog.
    Pierwszy chyba raz zdarzyło się też, że wiadomości przesyłali z zaświatów kolejno przekraczający próg śmierci członkowie jednej rodziny, zwracając się zawsze do tych samych dwóch kobiet. Mamy tu prawdziwą i naprawdę niezwykłą rodzinną sagę.
    Zauważmy zresztą przy okazji, do jakiego stopnia każdy ze zmarłych zachował ziemską osobowość. Opuszczając materię, nie stajemy się bynajmniej, wbrew powszechnej opinii, świetlistą kolumną wszechwiedzy natychmiast wchłanianą przez Boga. Nie! Życie na ziemi to ogólnie rzecz biorąc pierwsza okazja nauczenia się miłości, jednak zwykle nie jest to etap ostatni. Przemiana zainicjowana na ziemi trwa jeszcze długi czas po śmierci, etap po etapie, sfera po sferze.
    Jean Winter na przykład, młody lekarz zmarły w wieku lat trzydziestu, z którym wkrótce zawrzemy znajomość, zachował w zaświatach cechy świadczące o istnieniu pewnych barier psychologicznych znajdujących odbicie zwłaszcza w opiniach na temat kobiet i bardzo silnym przywiązaniu do matki. Nie cytujemy tych wypowiedzi, nie przynoszą bowiem żadnych nowych informacji o zaświatach. Zobaczymy jednak, że ten sam człowiek był zdolny do myśli i uczuć bardzo wzniosłych i że jego postępy w królestwie zmarłych następowały bardzo szybko.
     Gerald de Dampierre, zmarły w młodszym jeszcze wieku (w chwili śmierci miał dwadzieścia pięć lat), emanuje werwą, entuzjazmem i humorem. Wiadomości od niego przepełnia radość i niewiarygodna żarliwość. Przekaz zacytowany przeze mnie na początku jest właśnie jego autorstwa.
Obaj jednak, każdy na swój sposób, okazują - sami się przekonacie, jak wielkie - pragnienie bycia użytecznym, przynoszenia otuchy i pociechy tym, którzy pozostali na ziemi. Wspaniałe światy, które odkrywają, i nowe zadania, które zostały im powierzone, nie są w stanie wymazać z ich pamięci tych, których pokochali, wręcz przeciwnie!
    Trzeba wreszcie podkreślić, iż to, że osoby przemawiające w naszej książce z zaświatów tak bardzo się między sobą różnią, stanowi jedno więcej potwierdzenie autentyczności cytowanych przesłań. Gdyby były wytworem podświadomości, nie cechowałyby się taką różnorodnością stylu i tonu. Poza tym styl, charakterystyczny dla każdego ze zmarłych, zostaje zachowany mimo zmiany ziemskiego pośrednika.
    Osoby, które zajmowały się tymi tekstami, uznały, że warto podkreślić ich zbieżność z innymi przesłaniami zza grobu, a także odwołać się do świadków innych doświadczeń podobnego typu. Przygotowałem więc komentarze, które wydrukowano mniejszą czcionką.
     Generalnie rzecz biorąc, konieczne jest dokonanie selekcji wśród wiadomości przedstawianych jako pochodzące z zaświatów. Wybór taki ma oczywiście subiektywny charakter, ja sam dokonałem go, opierając się na doświadczeniu, wiedzy i przekonaniach.
    Niektóre wiadomości wydały mi się wątpliwe, wzbogacone przez pośrednika, a nawet całkowicie przezeń wymyślone. Innych, niewątpliwie autentycznych, nie uznałem za interesujące, pochodziły bowiem od zmarłych na niskim poziomie rozwoju duchowego.
     Są jednak także przesłania wspaniałe, niezwykle pouczające, prawdziwe kopalnie duchowego złota, w pełni współbrzmiące z zamieszczonymi w tej książce. Te znakomite teksty są często mniej znane niż tamte. Hałas i efekciarstwo mają bowiem większą siłę przyciągania. W tych rozważaniach o kontaktach z zaświatami chciałbym także wspomnieć o innym typie wiadomości. Chodzi mi mianowicie o przesłania przekazywane za pomocą rozmaitych urządzeń elektronicznych. Mimo wspólnych wysiłków - moich oraz wielu innych autorów i badaczy -zjawisko to jest jeszcze słabo znane we Francji. Jedynym francuskim naukowcem, który się nim zainteresował, jest profesor Remy Chauvin3. Jednak za granicą, a zwłaszcza w krajach niemieckojęzycznych i we Włoszech, istnieją liczne stowarzyszenia i fundacje, które wydają biuletyny oraz organizują kongresy poświęcone tej tematyce. Kilku wysokiej rangi naukowców zafascynowało się tym odkryciem i pracuje już nad nim blisko 35 lat. Czy może dziwić, że zmarli potrafią wpływać na bardzo czułe urządzenia elektroniczne, jeśli potrafią prowadzić rękę żywego człowieka? Nie jest to zresztą takie proste. Wydaje się, że mamy raczej do czynienia z kilkoma różnymi zjawiskami niż tylko z jednym. Tak czy inaczej, kontakty żywych z zaświatami są faktem, który czasem przybiera postać autentycznego dialogu.
    Znajdziecie tu także dla porównania świadectwa osób, które znalazły się na granicy śmierci czy to podczas wypadku lub operacji, czy też opuściwszy ciało w efekcie zmęczenia, relaksacji lub medytacji. Życiu tych drugich nie zagrażało prawdziwe niebezpieczeństwo, jednak ich doświadczenia również kwalifikuje się jako przeżycia z pogranicza śmierci (NDE).
    W tej dziedzinie prym, i to wyraźny, wiodą Amerykanie. Utworzyli Międzynarodowe Stowarzyszenie na rzecz Badań Stanów Bliskich Śmierci (po angielsku IANDS). Podobne stowarzyszenia istnieją obecnie w kilku innych krajach, między innymi we Francji.
     Stwierdzam, że wbrew wysiłkom zagorzałych racjonalistów, perorujących w rozmaitych programach telewizyjnych i radiowych, powoli zaczyna się doceniać znaczenie tych zjawisk. Coraz rzadziej redukuje się je do halucynacji spowodowanych brakiem tlenu czy niejasnych wspomnień emanujących z nie do końca uśpionych obszarów mózgu. Amerykańscy badacze dawno już udowodnili, że teorie te nie mogą być uznane za satysfakcjonujące, a niektórzy francuscy lekarze, niestety wciąż nieliczni, zaczęli interesować się tematem.
    Ja sam spotkałem wiele osób, które przeżyły to cudowne doświadczenie, zarówno we Francji, jak i w Stanach Zjednoczonych, Belgii, Niemczech, Włoszech i Hiszpanii, i jestem przekonany, że można ich opowieści brać całkiem dosłownie. Jednym ze źródeł tej wiary, i to nie najmniej istotnym, jest fakt, iż składające się na nie elementy pojawiają się w licznych wiadomościach od zmarłych, którzy definitywnie odeszli do zaświatów, a zatem nie mogli wywrzeć wpływu na żywych.
    Wiadomości, które przeczytacie, również potwierdzają autentyczność przeżyć z pogranicza śmierci. Ich autorzy przebywają już jednak na wyższym poziomie, z którego nie ma powrotu. Co więcej, podobnie jak większość wiadomości najbardziej wiarygodnych i wzniosłych, nie mają zaspokajać naszej ciekawości co do zaświatów, lecz mają przypomnieć nam o prawdziwym sensie życia i prawdziwych wartościach: miłości - miłości Boga i miłości bliźniego. Zauważymy też nacisk kładziony na modlitwę, ale bez świętoszkowatości, bez bigoterii. Odnajdujemy tu esencję chrześcijaństwa, ale z pewnym niedopowiedzeniem i położeniem akcentu na religijność wewnętrzną, na osobisty stały kontakt z Bogiem. Jeszcze jeden detal wydaje mi się godny podkreślenia: wezwanie do pokładania ufności w Bogu. Jakiekolwiek czekają nas próby, a wiemy, że bywają one straszliwe, nie wolno nigdy zwątpić w miłość Boga. Musimy pamiętać, że to Jego miłość je dla nas wybrała, zgodnie z zamiarem, którego tu na ziemi nie możemy w pełni pojąć, a który na pewno istnieje. Łatwiej powiedzieć, niż wprowadzić w czyn, zwłaszcza wówczas, gdy cierpienie miażdży i przygniata. A jednak to w tym kierunku nasza wiara powinna podążać.
    Pora jednak przedstawić we wszystkich szczegółach tę niezwykłą historię.

Francois Brune

Szczegółowe Informacje

  • Autor: 

    Farnçois Brune

  • Tytuł oryginału: 

    Dites-leur que la mort n'existe pas

  • Liczba stron: 

    397

  • Wymiary: 

    145x205

  • Oprawa: 

    Miękka

  • ISBN: 

    978-83-97025-88-5

  • Tłumacz: 

    Dorota Rybicka

  • Rok wydania: 

    2008

Polecamy
Klienci, którzy kupili ten produkt wybrali również...