Wczytuję dane...
KOD: 978-83-62842-03-2
Autor: Moshe Feldenkrais
Koszt wysyłki od: 6.90 PLN
Wydawca: Virgo
'

Wprowadzenie do książki

Świadomość poprzez ruch

   Działamy zgodnie z tym, jaki mamy obraz siebie. Ów wizerunek, który kieruje każdym naszym działaniem, kształtują z kolei w różnym stopniu trzy czynniki: nasze dziedzictwo, wychowanie i to, czego nauczyliśmy się sami.
   Ta część, którą odziedziczyliśmy, jest najbardziej niezmienna. Biologiczne wyposażenie jednostki - forma i wydajność układu nerwowego, kościec, mięśnie, tkanki, gruczoły, skóra i narządy zmysłów - o wszystkim tym decyduje nasze dziedzictwo fizyczne na długo przedtem zanim ukształtuje się jakakolwiek stała tożsamość. Człowiek rozwija obraz samego siebie poprzez działania i reakcje w naturalnym procesie nabywania doświadczenia.
   Wychowanie determinuje język człowieka i kształtuje zasób pojęć, a także reakcji wspólnych dla danego społeczeństwa. Owe pojęcia i reakcje będą odmienne w zależności od środowiska, w jakim rodzi się jednostka - nie są one charakterystyczne dla całego gatunku ludzkiego, lecz wyłącznie dla pewnych grup czy pojedynczych osób.
   Wychowanie w wielkim stopniu decyduje o tym, w jakim kierunku podąża nasz samorozwój, pozostający najbardziej aktywnym elementem rozwoju, jak również tym aspektem, który wykorzystujemy w sferze społecznej częściej niż elementy biologicznego pochodzenia. Samorozwój wpływa na sposób nabywania wykształcenia pochodzącego ze źródeł zewnętrznych, jak również na dobór materiału do nauczenia oraz na odrzucenie tego, czego nie możemy przyswoić. Wychowanie i samorozwój zachodzą okresowo. Podczas pierwszych tygodni życia noworodka wychowanie jest głównie kwestią wchłaniania środowiska, zaś samorozwój niemal nie zachodzi - będzie się nań składać wyłącznie odmowa, czy też opór wobec wszystkiego, co jest organicznie obce lub niemożliwe do przyjęcia przez odziedziczone cechy dziecka.
   Samorozwój postępuje w miarę jak organizm noworodka rośnie i uzyskuje większą równowagę. Dziecko stopniowo rozwija cechy indywidualne; zaczyna dokonywać wyborów między obiektami i działaniami w zgodzie z własną naturą. Nie przyjmuje już wszystkiego, co usiłuje mu narzucić trening zewnętrzny. Narzucone nam wychowanie oraz indywidualne skłonności wspólnie nadają kierunek naszym zwyczajowym zachowaniom i działaniom.
   Pośród trzech aktywnych czynników kształtujących nasz obraz siebie tylko samorozwój znajduje się do pewnego stopnia w naszych rękach. Dziedzictwo biologiczne otrzymujemy bez naszej woli, wychowanie zostaje nam narzucone i nawet samorozwój nie jest wyłącznie aktem woli. We wczesnych latach życia decydują o nim względna siła odziedziczonej osobowości, cechy indywidualne, wydajna praca układu nerwowego, jak również surowość i stałość wpływów wychowawczych. Elementy odziedziczone czynią z każdego z nas jednostkę wyjątkową pod względem budowy fizycznej, wyglądu czy działań. Wychowanie sprawia, iż każdy z nas staje się członkiem określonego społeczeństwa i ma spowodować, abyśmy upodobnili się do każdego innego członka społeczeństwa tak bardzo, jak to tylko możliwe.    Społeczeństwo dyktuje sposób ubierania się, tym samym upodabniając nas z wyglądu do innych. Dając nam język, pozwala wyrażać się w taki sam sposób jak inni. Wpaja nam wzorce zachowań i wartości oraz czuwa, by nasz samorozwój również wzmagał w nas chęć, aby stać się takimi jak cała reszta.
   W wyniku tego nawet samorozwój, będący aktywną siłą, która zdąża ku indywidualności i przenosi odziedziczone różnice w sferę działania, w dużym stopniu stawia nasze zachowania w jednym szeregu z zachowaniami innych. W dzisiejszym rozumieniu podstawową wadą wychowania jest to, że opiera się ono na prastarych, nierzadko prymitywnych praktykach, których wyrównujący cel był zawsze o tyle nieuświadomiony, co niejasny. Wada ta ma w sobie coś z zalety, jako że wychowanie pozbawione jakiegokolwiek określonego celu poza kształtowaniem jednostek, które w ten sposób nie będą niedostosowane społecznie, nie zawsze odnosi sukces w całkowitym tłumieniu samorozwoju. Mimo to nawet w krajach rozwiniętych, w których nieustannie ulepsza się metody wychowawcze, wciąż wzrasta podobieństwo opinii, wyglądu i ludzkich ambicji. Masowy rozwój komunikacji oraz polityczne aspiracje do równości również mają znaczący wkład w obecnie obserwowane zacieranie się tożsamości.
   Współczesna wiedza oraz nowe techniki w obszarze edukacji i psychologii pozwoliły harvardzkiemu psychologowi, profesorowi F. B. Skinnerowi, na przedstawienie metod służących wyprodukowaniu jednostek, które są „zadowolone, zdolne, wykształcone, szczęśliwe i twórcze". W sumie na tym właśnie polega cel wychowania, nawet jeśli wprost się go tak nie określa. Z pewnością Skinner ma rację co do skuteczności prezentowanych przez siebie metod i nie wątpię, że z czasem będziemy w stanie wyprodukować agregaty w formie człowieka, które będą wykształcone, zorganizowane, zadowolone i szczęśliwe. Jeśli wykorzystamy całą wiedzę z dziedziny biologicznego dziedziczenia, może nam się nawet udać wyprodukowanie różnych typów takich agregatów, które posłużą spełnieniu wszelkich potrzeb społeczeństwa.
   Zarysowana tu utopia, której szanse zaistnienia w naszych czasach są raczej nikłe, stanowi logiczną konsekwencję obecnej sytuacji. Aby wprowadzić ją w życie, musimy tylko wygenerować ujednolicenie biologiczne oraz wprowadzić odpowiednie środki wychowawcze zapobiegające samorozwojowi.
   Wielu ludzi czuje, że społeczność jest czymś ważniejszym niż składające się na nią jednostki. Tendencje zmierzające w kierunku udoskonalania społeczności odnajdziemy obecnie niemal we wszystkich krajach rozwiniętych, które różnią się między sobą jedynie pod względem metod wybieranych do realizacji tego celu. Wydaje się, iż istnieje ogólna zgoda co do tego, że najważniejszą rzeczą jest usprawnianie społecznych procesów zatrudnienia i produkcji oraz zapewnienie wszystkim równych szans. W każdym społeczeństwie dokłada się starań, by wychowanie młodego pokolenia zaowocowało jakościami, które doprowadzą do stworzenia jak najbardziej jednolitej społeczności, funkcjonującej bez większych zakłóceń.
   Być może owe trendy społeczne pozostają w zgodzie z tendencjami ewolucyjnymi gatunku ludzkiego, a jeśli tak, to każdy powinien skierować swoje wysiłki na osiągnięcie tego celu.
   Gdybyśmy jednak na chwilę odłożyli na bok pojęcie społeczeństwa i zwrócili się ku samemu człowiekowi, dostrzeglibyśmy, że społeczeństwo nie jest po prostu sumą poszczególnych jednostek, które się nań składają - z indywidualnego punktu widzenia ma ono inne znaczenie. Dla jednostki po pierwsze oznacza ono pole, na którym musi ona czynić postępy, aby zostać zaakceptowana jako jego wartościowy członek, ponadto jej wartość we własnych oczach zależy od pozycji w społeczeństwie. Jest ono również ważne dla człowieka jako ten obszar, w którym może on ćwiczyć cechy indywidualne, rozwijać szczególne skłonności osobiste, organiczne dla jego osobowości i dawać im wyraz. Cechy organiczne wywodzą się z dziedzictwa biologicznego, a ich wyraz stanowi kluczowy element maksymalnie wysokiego poziomu funkcjonowania organizmu. Jako że skłonność do uniformizacji w społeczeństwie tworzy niezliczone konflikty z cechami indywidualnymi, formy przystosowania do społeczeństwa mogą się powieść wyłącznie za sprawą stłumienia organicznych cech jednostki lub też dzięki identyfikacji z potrzebami społecznymi (w sposób, który nie wydaje się narzucony), co może prowadzić do uczucia deprecjacji za każdym razem, gdy jednostka nie zachowuje się zgodnie z wartościami przyjętymi w społeczeństwie.
   Wychowanie, jakie zapewnia społeczeństwo, działa w dwóch kierunkach jednocześnie. Tłumi każdą nonkonformistyczną skłonność pod groźbą wycofania wsparcia, jednocześnie wpajając jednostce wartości, które zmuszają ją do przekraczania i zarzucania spontanicznych pragnień. Warunki te powodują, iż obecnie większość ludzi dorosłych żyje skryta za maską osobowości, którą jednostka stara się zaprezentować innym i samej sobie. Każde dążenie i spontaniczne pragnienie zostaje poddane wewnętrznej krytyce, na wypadek gdyby ujawniało organiczną naturę osoby. Takie dążenia i pragnienia wzbudzają lęk i wyrzuty sumienia, człowiek zaś usiłuje stłumić impuls do ich zrealizowania. Jedyną kompensacją sprawiającą, że życie staje się do wytrzymania mimo poświęcenia organicznych dążeń, jest satysfakcja wynikająca ze społecznego uznania dla jednostki, która osiąga sukces zgodnie z jego społeczną definicją. Potrzeba ciągłego wsparcia ze strony innych członków społeczeństwa jest tak ogromna, że większość ludzi spędza znaczną część swojego życia na umacnianiu masek. Powtarzalność sukcesu jest zaś podstawową zachętą do tego, by jednostka uporczywie tkwiła w tej maskaradzie.
   Sukces ów winien być widoczny i polega na ciągłym wspinaniu się po drabinie społeczno-ekonomicznej. Jeśli człowiekowi się w tej wspinaczce nie powiedzie, nie tylko jego warunki życia staną się trudniejsze, lecz również jego wartość we własnych oczach zmniejszy się na tyle, że zagrozi to zdrowiu fizycznemu i psychicznemu. Z ledwością pozwoli sobie na najkrótszy urlop, nawet jeśli będzie miał środki materialne. Jego działania oraz powodujący je popęd - konieczne, by utrzymywać maskę bez pęknięć i zarysowań i skutecznie się za nią skrywać - nie wywodzą się z podstawowych, organicznych potrzeb organizmu. W rezultacie satysfakcja biorąca się z owych działań, nawet jeśli prowadzą do sukcesu, nie jest ożywcza i organiczna, lecz jest czymś powierzchownym i zewnętrznym.
   Wraz z upływem lat, bardzo powoli człowiek zaczyna przekonywać samego siebie, że społeczne uznanie jego sukcesu powinno dawać i daje mu organiczne zadowolenie. Niezwykle często jednostka przyzwyczaja się do swojej maski tak bardzo i identyfikuje się z nią tak doskonale, że nie odczuwa już żadnych organicznych popędów ani satysfakcji. Może to prowadzić do ujawnienia zaburzeń w życiu rodzinnym i relacjach seksualnych, które mogły występować od zawsze, tyle że jednostka przykrywała je sukcesami odnoszonymi w społeczeństwie. Osobiste życie organiczne i gratyfikacja potrzeb płynących z silnych popędów organicznych są praktycznie nieistotne dla udanego istnienia maski i jej społecznej wartości. Znakomita większość ludzi prowadzi wystarczająco aktywne i zadowalające życie ukryta za maską, by mniej lub bardziej bezboleśnie zdławić jakąkolwiek pustkę, którą mogą odczuć jeśli tylko zatrzymają się i posłuchają swojego serca.
   Nie wszystkim udaje się odnieść sukces w zawodach, które społeczeństwo uważa za ważne, w stopniu, który umożliwiałby udane życie za maską. Wielu z tych, którym w młodości nie udaje się zdobyć zawodu czy rzemiosła oferującego wystarczający prestiż do prowadzenia zamaskowanego życia twierdzi, że są leniwi i nie mają ani charakteru, ani wytrwałości, by czegokolwiek się nauczyć. Próbują swoich sił to tu, to tam; wciąż zmieniają pracę, sądząc niezachwianie, że nadają się do tego, co dopiero może pojawić się na horyzoncie. Wiara we własne zdolności daje im wystarczające organiczne zadowolenie, by ochoczo porwać się na coś nowego, co wygląda na warte wysiłku.   Możliwe, że tacy ludzie nie są mniej utalentowani od innych, a może są nawet bardziej, tyle że nabyli oni zwyczaju lekceważenia swych organicznych potrzeb do tego stopnia, że nie są już w stanie odnaleźć prawdziwego zainteresowania żadnym działaniem. Niekiedy natykają się na coś, w czym wytrwają nieco dłużej i mogą nawet nabrać w tym niejakiej biegłości. Zawsze przecież istnieje szansa, że ta rzecz da im zawód, a tym samym pewne miejsce w społeczeństwie, co usprawiedliwi ich własną ocenę swojej wartości. Jednocześnie niepewny szacunek do samych siebie skłoni ich do poszukiwania sukcesu w innych sferach, choćby w przypadkowym seksie.    Promiskuityzm, będący odpowiednikiem ciągłej zmiany zatrudnienia, pojawia się na skutek działania tego samego mechanizmu wiary w jakiś szczególny, osobisty dar. Podnosi ich wartość we własnych oczach i znów daje im przynajmniej częściowe organiczne zadowolenie, w każdym razie wystarczające, by próbować po raz kolejny.
   Samorozwój - który, jak się przekonaliśmy, nie jest całkowicie niezależny - również powoduje inne konflikty strukturalne i funkcjonalne. W rezultacie wielu ludzi cierpi na różne formy zaburzeń trawienia, wydalania, oddychania i struktury kostnej. Okresowa poprawa w jednym z tych obszarów przyniesie poprawę w innych i na jakiś czas zwiększy ogólną żywotność, po którym niemal w każdym przypadku nastąpi czas gorszego zdrowia i samopoczucia.
   To oczywiste, że spośród trzech omówionych czynników, determinujących ogólne zachowanie człowieka, jedynie samorozwój jest znacząco poddany woli. Pytanie w jakim stopniu i, ujmując rzecz bardziej precyzyjnie, w jaki sposób człowiek może sobie pomóc. Większość ludzi wybierze zasięgnięcie porady u eksperta, co stanowi najlepszą odpowiedź w poważnych przypadkach. Mimo to wiele osób nie rozpoznaje takiej potrzeby ani nie ma chęci zrobienia czegoś takiego, więc raczej wątpliwe, czy ekspert będzie tu jakimś rozwiązaniem. Samopomoc jest w ostatecznym razie jedyną drogą otwartą dla każdego.
   Trudna to i skomplikowana droga, lecz praktycznie dostępna każdej osobie, która czuje potrzebę zmiany i doskonalenia się, rzecz jasna przy założeniu, że trzeba tu jasno pojąć kilka spraw koniecznych do uskutecznienia procesu, a nabycie nowego zespołu reakcji nie powinno być zbyt trudne.
   Od początku należy sobie uzmysłowić, że proces uczenia się jest nieregularny i składa się z kroków oraz że będą nam się przydarzać lepsze i gorsze chwile. Zasada ta stosuje się przecież nawet do tak prostej kwestii jak nauczenie się na pamięć wiersza. Człowiek może się nauczyć wiersza jednego dnia, a następnego nie pamiętać zeń prawie nic. Kilka dni później, bez dodatkowego odświeżania tekstu, nagle będzie pamiętał go doskonale. Po czym, nawet jeśli wyrzuci go z pamięci na kilka miesięcy, odkryje, że krótkie przypomnienie całkowicie przywróci jego tekst. Dlatego nie powinniśmy odczuwać zniechęcenia, jeśli zauważymy, że w którymś momencie powróciliśmy do dawnego stanu - takie regresje będą coraz rzadsze, a powrót do poprawionej kondycji łatwiejszy w miarę postępującego procesu uczenia się.
   Następnie trzeba zdać sobie sprawę, że w miarę jak w naszym ja zachodzą zmiany, odkryjemy nowe, jak dotąd nierozpoznane trudności. Wcześniej świadomość odrzucała je ze strachu czy z powodu bó

Szczegółowe Informacje

  • Autor: 

    Moshe Feldenkrais

  • Tytuł oryginału: 

    Awareness Through Movement: Easy-to-Do Health Exercises to Improve Your Posture, Vision, Imagination, and Personal Awareness

  • Liczba stron: 

    178

  • Wymiary: 

    145x205

  • Oprawa: 

    Miękka

  • ISBN: 

    978-83-62842-03-2

  • Tłumacz: 

    Joanna Gołyś

  • Rok wydania: 

    2012

Polecamy
Klienci, którzy kupili ten produkt wybrali również...