Wczytuję dane...
KOD: 978-83-7856-198-9
Autor: Barbara Kuligowska-Dudek
Dostępność: 24 godzin
Koszt wysyłki od: 6.90 PLN
Wydawca: Poligraf

Wprowadzenie do książki

Dieta bez mleka i glutenu

Nowe poprawione drugie wydanie książki.

   Trądzik, trudna do leczenia nadwaga lub niedowaga, bóle głowy, ciągłe katary i zapalenie zatok, reumatyzm, problemy skórne, zespół jelita drażliwego, biegunki, wzdęcia, choroba Crohna. Jeżeli niepokoi cię którykolwiek z tych objawów, warto rozważyć udział spożywanej żywności w ich powstawaniu. Po odstawieniu z jadłospisu niektórych produktów spożywczych dolegliwości mogą zacząć nagle ustępować jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Czyżby źródło niedomagań mogło leżeć w żywności? Czy śniadanie złożone z płatków zbożowych zalanych mlekiem może przyczyniać się do reumatyzmu? Albo pszenna bułeczka z rodzynkami do apatii i bólów głowy? Okazuje się, że tak. To właśnie żywność jest największym wyzwaniem antygenowym dla naszego układu odpornościowego i jednocześnie może wywoływać różne reakcje o podłożu alergicznym lub innym, które pozornie wydają się nie mieć z nią nic wspólnego. W rzeczywistości zaś lista dolegliwości, które mogą być następstwem alergii pokarmowych, pseudoalergii lub innych reakcji na spożywany pokarm, jest naprawdę imponująca. Mogą to być choroby:

  • układu oddechowego; 
  • układu pokarmowego; 
  • oczu, uszu; 
  • skóry; 
  • reumatyczne; 
  • układu nerwowego oraz innych.

  Niektóre produkty spożywcze po dostaniu się do przewodu pokarmowego mogą zostać nieprawidłowo rozpoznane przez układ odpornościowy jako wróg, mogą wiązać się w kompleksy antygen--przeciwciało, jak również na skutek różnych procesów immunologicznych wywoływać stan zapalny w różnych częściach ciała.
  Alergie to choroba XXI wieku i częstotliwość ich występowania ciągle wzrasta. Większość naszych babć nie wiedziała co to alergie. Dlaczego dzisiaj, w dobie postępu medycyny, stały się one i problemem ogólnospołecznym?
   Już w pierwszej fazie wytwarzania pokarmu, którym jest produkcja rolna, człowiek bardzo mocno ingeruje w naturalne procesy rozwoju i wzrostu roślin. Dzikie, dające niskie plony odmiany nie są obiektem zainteresowania rolnictwa.    Zostały w dużej mierze wyparte przez wysokowydajne, charakteryzujące się szybkim okresem wzrostu i rozwoju gatunki, które przynoszą plony o określonych parametrach. Wiele gatunków roślin to nie są już od strony genetycznej te same rośliny, które uprawiali nasi pradziadkowie. Abstrahując od genetyki współczesnych roślin uprawnych, które próbowano z lepszym lub gorszym skutkiem krzyżować w celu uzyskania odmian o jak najkorzystniejszych cechach hodowlanych - dalsza hodowla i przetwórstwo również bardzo ingerują w skład i jakość żywności. Żeby przyspieszyć wzrost roślin, stosuje się nawozy azotowe, fosforowe i inne. Aby chronić rośliny przed chwastami, używa się herbicydów, przed insektami - zoocydów, a przed grzybami - fungicydów. Zatruty już produkt trafia do zakładu przetwórstwa spożywczego, gdzie w procesie oczyszczania i obróbki (rafinacja olejów, oczyszczanie mąki) jest często pozbawiany wielu cennych witamin i mikroelementów. Dodatkowo również wzbogacany całą gamą polepszaczy konsystencji, wzmacniaczy smaku, emulgatorów, zagęszczaczy; spulchniaczy i barwników. Ze względu na długi transport, w celem przedłużenia trwałości dodaje się środki konserwujące lub stosuje napromieniowanie. Jeżeli tego typu produkty spożywamy okazjonalnie, organizm będzie w miarę dobrze sobie radził z usuwa niem zawartych w nich substancji toksycznych. Jeżeli natomiast często królują one na naszym stole, ilość różnych środków chemicznych dostarczanych wraz z pożywieniem przekracza zdolności oczyszczania i regeneracji organizmu. Zaczynają się one kumulować, zakłócając pracę różnych organów ciała, w tym układu odpornościowego, który przestaje sobie radzić z ogromną ilością napływających do niego informacji.
   To właśnie z funkcjonowaniem układu immunologicznego, który ma za zadanie odpieranie ataków różnego rodzaju mikroorganizmów i innych toksyn znajdujących się zarówno w spożywanym pokarmie oraz napojach, jak i w otaczającym środowisku i wdychanym powietrzu, są ściśle związane choroby o podłożu alergicznym. W tym wypadku jako wróg rozpoznawane są produkty obiektywnie zupełnie nieszkodliwe, takie jak sierść psa czy kota, pyłki roślin czy niektóre produkty spożywcze.
   Zazwyczaj stosowane jest wówczas łagodzące skutki leczenie objawowe, które nie przynosi, niestety, efektów długofalowych.

MLEKO, PSZENICA - JEDNE Z CZĘSTSZYCH ALERGENÓW

  Wiele problemów alergicznych powodują w szczególności pszenica i mleko. Pszenica spożywana obecnie nie jest już tą pszenicą, która gościła na stołach naszych babć. Pierwotne odmiany pszenicy: płaskurka i samopsza, różnią się znacznie od jej współczesnej wersji. Różnorodne zabiegi agrotechniczne pozwoliły na wyhodowanie odmian wysokowydajnych, o parametrach korzystnych z punktu widzenia przemysłu spożywczego, natomiast niekoniecznie korzystnych dla zdrowia.
   Mleko krowie natomiast natura przeznaczyła dla cielaka. Różni się ono składem od mleka ludzkiego, gdyż zawiera wiele białek, które ustrój człowieka może uznać za potencjalnego wroga, takich jak kazeina czy laktoalbuminy. Poza tym nie wszyscy dobrze trawią zawarty w mleku cukier - laktozę. Stąd tyle nietolerancji na mleko i tyle problemów zdrowotnych, które może ono wywoływać.
   Oprócz tych dwóch pokarmów w żywności może być wiele innych składników powodujących reakcję układu odpornościowego, takich jak soja, drożdże, owoce cytrusowe, orzechy ziemne, dodatki do żywności czy inne produkty. Jednakże założeniem książki jest pomoc osobom uczulonym na pszenicę/gluten i mleko oraz jaja, gdyż to właśnie te produkty najczęściej królują na naszych stołach i nie bardzo wiemy, czym je zastąpić.

Szczegółowe Informacje

  • Autor: 

    Barbara Kuligowska-Dudek

  • Liczba stron: 

    264

  • Wymiary: 

    145x205

  • Oprawa: 

    Miękka

  • ISBN: 

    978-83-7856-198-9

  • Rok wydania: 

    2014

Polecamy
Klienci, którzy kupili ten produkt wybrali również...