Wczytuję dane...
KOD: 978-83-7554-655-2
Autor: Christophe André
Dostępność: 24 godzin
Koszt wysyłki od: 6.90 PLN
Wydawca: Czarna Owca

Wprowadzenie do książki

Medytacja dzień po dniu + CD w formacie mp3

10 wskazówek wprowadzających do medytacji, czyta Małgorzata Braunek

Medytować to znaczy zatrzymać się

  Zatrzymać się, przerwać działanie, przestać się krzątać. Wycofać się odrobinę, trzymać się na uboczu, z dala od świata.
   Na początku to, co odczuwamy, wydaje się dziwne: jest pustka (brak działania, brak rozkojarzeń) i pełnia (tumult myśli i doznań, które nagle sobie uświadamiamy). Jest to, czego nam brakuje: nasze punkty odniesienia i rzeczy do zrobienia; a po chwili ukojenie pochodzące z tego braku. Rzeczy nie dzieją się tak jak „na zewnątrz”, gdzie nasz umysł jest zawsze uczepiony jakiegoś przedmiotu czy projektu: działania, namysłu nad czymś, rozkojarzenia, które rozprasza naszą  uwagę.
   To wolne od działania doświadczenie medytacyjne wymaga czasu, byśmy do niego przywykli, byśmy widzieli klarowniej. Jak w tym obrazie. Jak przy przechodzeniu ze światła do cienia. Weszliśmy w siebie, tak naprawdę. Wnętrze było tuż obok nas, ale nigdy tam nie zachodziliśmy. Włóczyliśmy się raczej na zewnątrz: w naszej epoce nieokiełznanych podniet i szaleńczych związków nasza więź z samym sobą często jest zapomniana. Porzucone wnętrza... Zewnętrzność jest łatwiejsza i lepiej oznakowana. Tymczasem doświadczenie medytacyjne to nierzadko ziemia bez ścieżek. W pokoju, gdzie medytuje filozof, jest mniej światła, trzeba więc szerzej otworzyć oczy. W środku nas samych tak samo: mniej jest oczywistości i pewności, musimy więc szerzej otworzyć oczy duszy.
   Sądziliśmy, mieliśmy nadzieję, że znajdziemy spokój, pustkę. Często natykamy się na wielki bałagan, zgiełk, chaos. Pragnęliśmy jasności, a znajdujemy zamęt. Czasami medytacja wystawia nas na lęk, na cierpienie, na to, co sprawia, że cierpimy, i czego unikaliśmy, myśląc o czymś innym, krzątając się gdzie indziej.

Uspokoić wzburzenie

  Jakże to wydawało się proste widziane z zewnątrz! Wyobrażaliśmy sobie, że wystarczy usiąść i zamknąć oczy. Ale nie, to tylko początek, niezbędny początek, lecz to nie wystarczy. A więc? Więc trzeba będzie pracować, nauczyć się patrzenia, nauczyć się pozostawania tu, lekko poza światem, tak po prostu, siedząc, z zamkniętymi oczami. Pozwolić ustać zgiełkowi.
   To właśnie pierwszy etap do przejścia: pozostać w bezruchu i ciszy wystarczająco długo, żeby pewien spokój spowił paplaninę naszego umysłu, dostatecznie długo, żeby zacząć widzieć jaśniej. Bez przymuszania, bez chcenia: to znów wprowadziłoby zamęt. Nie ingerować, pozwolić, żeby to przyszło samo, z wewnątrz...
   Czasami trzeba czekać długo. Nie można tego przyspieszyć. Bardzo byśmy chcieli, ale się nie da: medytacja wymaga czasu. I zdarzają się nawet dni, kiedy nic nie przyjdzie. Skandaliczne, prawda? I anachroniczne w czasach obiecywania natychmiastowych efektów i gwarancji rezultatów. Mądrości zen roją się od przypowieści na ten temat. Jak ta, w której uczeń pyta swojego mistrza: „Mistrzu, ile czasu będę musiał medytować, żeby osiągnąć spokój ducha”. Po długim milczeniu mistrz odpowiada: „Trzydzieści lat”. Uczeń jest wyraźnie poruszony: „Yyy... To trochę długo. A jeśli będę się bardzo przykładał, pracował w dwójnasób, dzień i noc, jeśli nie będę robić nic innego?”. Mistrz milczy bardzo długo, po czym rzuca: „W takim wypadku pięćdziesiąt lat...”.

Zacząć widzieć klarowniej

   Zatrzymaliśmy się więc, usiedliśmy i zamknęliśmy oczy. Nie po to, żeby spać, nie żeby odpoczywać, ale żeby zrozumieć: zrozumieć to, czego doświadczamy, rozjaśnić ten zamęt, który jest jedynie echem świata w nas. Zrozumieć, że są dwie drogi: droga intelektu (interweniujemy, działamy, mieszamy rzeczywistość z naszą wolą, przytomnością, naszymi wysiłkami) i droga doświadczenia (przyjmujemy nagą rzeczywistość i pozwalamy, by nas objęła, zamieszkała w nas, przeniknęła nas, odpuszczamy, zachowując jednocześnie niezwykłą uważność).
   W obu przypadkach, intelektu i doświadczenia, pozostajemy w związku ze światem. Żeby lepiej go zrozumieć lub lepiej doświadczyć. Obie drogi są doskonałe, każda na swój sposób. Żadna nie góruje nad drugą. Potrzebujemy ich obu. I musimy dbać o to, by pozostały sprawne i żywe.
   Powiedzmy, upraszczając, że pierwsza jest drogą filozoficznej refleksji. A druga (otwarcie się na świat, czemu niekoniecznie musi towarzyszyć myślenie lub czemu towarzyszy myślenie pozawerbalne) - drogą uważności.To medytacyjna postawa uważności jest tematem tej książki.

Istnieć uważnie

   Uważność polega na zintensyfikowaniu swojej obecności w danej chwili, na znieruchomieniu, żeby przesiąknąć teraźniejszością, zamiast przed nią uciekać czy chcieć ją zmienić czynem lub myślą.
  Uważność jest w tym ruchu filozofa, który odwraca się na chwilę od swojej pracy, swojego rozmyślania i przechodzi na inny poziom: trawienia, przyswajania tego, co jego intelekt właśnie stworzył albo odkrył. Być może przygotowania do następnego kroku. Zatrzymując się, żeby stać się świadomym.
   Uważność nie oznacza więc robienia pustki ani tworzenia myśli. Oznacza zatrzymanie się, żeby wejść w kontakt z doświadczeniem, bezustannie się zmieniającym, które właśnie przeżywamy; i żeby obserwować, jaki jest nasz stosunek do tego doświadczenia, jaka jest nasza obecność w tej chwili.
  To właśnie dzieje się teraz, jeżeU, nadal czytając powoli te wersy, zdajecie sobie jednocześnie sprawę, że oddychacie, że macie różne doznania fizyczne, w polu widzenia dostrzegacie poza książką także inne przedmioty, docierają do was różne dźwięki i myśli, które wzywają was dokądś lub podszeptują, co macie sądzić na temat lektury itd.
   Uważność to - w chwili kiedy będziecie zamierzali przewrócić kartkę (być może wasza dłoń już jest gotowa, zanim skończyliście czytać te zdania) - zatrzymanie mchu ręki i obserwowanie: obserwujemy zamiar przewrócenia strony, który już w was zaistniał. To powiedzenie sobie „zaraz przewrócę stronę”, zamiast zrobić to, w ogóle sobie tego nie uświadamiając. To właśnie jest uważność: tworzyć niekiedy malutką przestrzeń, w której możemy „widzieć siebie w działaniu”.    Powiecie, że to nie jest konieczne, żeby przewrócić stronę. To prawda. Okaże się za to przydatne w wielu innych momentach naszego życia.

CD Z MEDYTACJAMI KIEROWANYMI

  Ta płyta CD w formacie mp3 nadaje się do odtwarzania komputerach PC, Mac i na najnowszych odtwarzaczach. Znajduje się na niej 10 medytacji, które pozwolą wam medytować w domu, słuchając rad Christophe’a Andre. Każdą medytację poprzedza wprowadzenie.

Wstęp i wprowadzenie do medytacji.

5 MEDYTACJI PODSTAWOWYCH
• Podążanie za oddechem.
• Świadomość ciała i postawy.
• Przyjmowanie dźwięków.
• Oderwanie się od swoich myśli.
• Otwarcie się na doświadczenie chwili obecnej.

4 MEDYTACJE ZAAWANSOWANE
• Bolesne ciało.
• Bolesne emocje.
• Uważność łagodności i szczęścia.
• Medytacja miłości i połączenia.

1 DŁUGA MEDYTACJA

• Otwarta świadomość.

Szczegółowe Informacje

  • Autor: 

    Christophe André

  • Tytuł oryginału: 

    Méditer, jour après jour

  • Liczba stron: 

    304

  • Wymiary: 

    150x225

  • Oprawa: 

    Miękka

  • ISBN: 

    978-83-7554-655-2

  • Tłumacz: 

    Karolina Sikorska

  • Rok wydania: 

    2013

Polecamy
Klienci, którzy kupili ten produkt wybrali również...